Wojtek Pierzchalski | środa, 5 Sie, 2020 | 1 Komentarz

Gmina znów ignoruje mieszkańców i prasę. Dramat mieszkańców ul. Żeromskiego trwa

Mieszkańcy ulicy Żeromskiego od czerwca mierzą się z nową rzeczywistością. Kurz, pył, duży ruch, a teraz i ogromne kałuże spędzają im sen z powiek. Gmina jednak nie chce mieszkańcom pomóc. A z nami rozmawiać.

17 czerwca rozpoczął się długo zapowiadany remont ulicy Sowinieckiej w Mosinie. Dla jednych dzień rozpoczęcia prac był nadzieją na możliwość normalnego poruszania się w okolicy swojego domu. Dla innych okazał się jednak początkiem dramatu.

W związku z pracami na, wylotowym w stronę Sowińca, odcinku ulicy Sowinieckiej, ruch przekierowano na ul. Żeromskiego. Od tamtego czasu mieszkańcy nieutwardzonej uliczki żalą się, że mają obawy przed wychodzeniem z domu, a pył unoszący się na ulicy jest nie do wytrzymania. Zaniepokojeni napisali do naszej redakcji list.

– Niestety pragnę zauważyć, że ul. Żeromskiego stała się Mosińską S-ką, po której urządzane są wyścigi aut osobowych, tirów, transportu koni i traktorów. Nikt, zanim postanowiono przekierować ruch na w/w ulicę nie pomyślał o tym, żeby chociaż w miarę wyrównać tę ulicę. Wszystkich niedowiarków zapraszamy jako mieszkańcy ul. Żeromskiego, żeby zobaczyli kurz, usłyszeli hałas tira lub traktora po tych dziurach. W niektórych momentach, gdy ludzie wracają z pracy strach wyjść na ulicę, czy nie zostanie się potrąconym przez pędzące z prędkością 50km/h auto. – napisała do nas w końcu zdesperowana mieszkanka ulicy Żeromskiego.

Urząd-widmo

Mieszkańcy prosili Urząd w Mosinie chociaż o postawienie znaków ograniczających prędkość. Mówią, że zdają sobie sprawę, że na wyrównanie tłuczniem jest już za późno i ktoś powinien pomyśleć o tym przed przekierowaniem ruchu. Jednak, 28 lipca, ponad miesiąc po rozpoczęciu prac na ul. Sowinieckiej, znaki nadal się nie pojawiały.

–  Tydzień temu prosiliśmy gminę o znaki ograniczające prędkość i z Urzędu Gminy nie zostało nic w tej sprawie zrobione, wręcz przeciwnie zlekceważono nas – mówiła nam wtedy jedna z mieszkanek Żeromskiego.

Nie tylko mieszkańcy zostali wtedy zignorowani. 22 lipca, po publikacji listu do redakcji, spytaliśmy w Urzędzie Miasta o poprawę bezpieczeństwa na ul. Żeromskiego. Zapytaliśmy, czy Gmina ma zamiar w jakikolwiek sposób poprawić sytuację mieszkańców. A także, kiedy mieszkańcy mogą spodziewać się działań Gminy na Żeromskiego? Kiedy staną znaki z ograniczeniami, o których zapewnił mieszkańców jeden z urzędników? Czy mieszkańcy mogą spodziewać się działań innych niż postawienie znaków?

Do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi w tej sprawie.

Pierwszy deszcz

Znaki w końcu stanęły na Żeromskiego 4 sierpnia. Urzędnikom zajęło 49 dni postawienie dwóch znaków ograniczających prędkość do 20 km/h. To jednak nie kończy uciążliwości, z którymi mieszkańcy muszą się borykać. Wystarczyło, żeby spadł pierwszy od dawna deszcz, a na Żeromskiego utworzyły się ogromne kałuże.

– To co zrobiło się po deszczach z ul. Żeromskiego przechodzi ludzkie pojęcie. – mówi nam w poniedziałek mieszkaniec. – Boimy się, że tak już zostanie. Władze nas tu zostawią z taką nawierzchnią, że będziemy sobie deski pod nogi rzucać, żeby dojść do auta lub do chodnika na ul. Brzechwy. – dodaje mieszkaniec.

Niestety, pomimo upłynięcia 14 dni, które Urząd w Mosinie zostawia sobie na odpowiedź mediom, nadal nie wiemy, czy, a jeśli tak, to w jaki sposób, Gmina chce pomóc mieszkańcom ul. Żeromskiego.

ulica Żeromskiego w Mosinie - ograniczenie do 20 km/h

Znaki na ul. Żeromskiego stanęły dopiero po 49 dniach od rozpoczęcia remontu ul. Sowinieckiej

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.9/10 (Głosujących: 11)

Komentarze (1)

  • mieszkanka Żeromskiego
    czwartek, 6 Sie, 2020, 16:39:12 |

    Mi te dziury co teraz powstały po deszczu ani trochę nie przeszkadzają przynajmniej wszyscy muszą zwolnić by zawiedzenia nie uszkodzić i ile kurzu od razu mniej :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +5 (Głosujących: 7)

Skomentuj