3 ostatnie mieszkania na sprzedaż Berdychowski Volkswagen - wyprzedaż 2020 Na sprzedaż lokal usługowy
Redakcja GMP | poniedziałek, 9 Lis, 2020 |

Obyś (nie) żył w ciekawych czasach

Jedna z bardziej znanych chińskich klątw mówi „Obyś żył w ciekawych czasach”, choć z pozoru wydaje się pozytywnym życzeniem to zazwyczaj używana jest ironicznie. Spokojne czasy to takie, w których wiemy co czeka nas jutro, za tydzień, miesiąc, to czasy w których możemy planować, a potem nasze plany realizować. Niestety od ponad pół roku nikt z nas nie może powiedzieć, że klątwa ta jest mu całkowicie obca. Co więcej chichot losu sprawił, że wywodzi się ona z kraju w którym zaczął się główny powód jej ziszczenia.

Wielu z nas słysząc po raz pierwszy o chorobie przywiezionej do nas z Chin, zwanej COVID-19, lub SARS-COV-2 czy też jeszcze bardziej potocznie po prostu koronawirusem najpierw popadało w panikę, potem uspakajało się by ostatecznie popaść w całkowitą obojętność. Pamiętam jak po raz pierwszy, jeszcze pod koniec stycznia, rozważałem skutki gospodarcze jakie będzie niosła ze sobą epidemia koronawirusa. Większość osób z mojego otoczenia uśmiechało się pod nosem myśląc, że snuję niczym nie podparte teorie spiskowe. Dziś większość z nas nawet jeśli nie osobiście to przez znajomych poznała te skutki doskonale. Ludzie tracą pracę, a nawet biznesy życia. Czy to wszystko ma jednak sens? Czy wszystkie obostrzenia wprowadzane przez rządy większości krajów na świecie są racjonalnie uzasadnione? A może koronawirus to w ogóle jeden wielki spisek i zwykły kit wciskany nam przez światowe mocarstwa ekonomiczne dla własnych niepojętych przez nas celów? – odpowiedzi na te pytania coraz częściej próbujemy szukać podczas dyskusji w gronie bliskich lub znajomych. Ale co na to twarde dane?

Wielu z nas twierdzi, że skoro w Polsce wiosną nic strasznego się nie stało to wszelkiego rodzaju reakcje w postaci obostrzeń są całkowicie bezpodstawne. Rzeczywiście, Polska podczas pierwszej fali koronawirusa była jednym z krajów, który na tle innych poradził sobie świetnie. Na dzień 31 marca w Polsce mieliśmy łącznie 2311 przypadków potwierdzonych zachorowań. Dla porównania w Hiszpanii w tym samym czasie było już ponad 94 tysiące zakażeń a we Włoszech ponad 100 tysięcy (oficjalne dane publikowane przez ministerstwa zdrowia Polski, Hiszpanii oraz Włoch). Kolejne miesiące nie obfitowały w nagły wzrost zakażeń w Polsce toteż wszyscy, łącznie z Rządem uznaliśmy, że nie ma się czego bać a poziom sceptycyzmu sięgnął zenitu. Czy możemy jednak wyczytać z ogólnodostępnych danych wywnioskować czy jest coś na rzeczy? Dzięki temu, że wiosną pandemia prawie nas nie dotknęła to przeglądając statystyki zgonów w Polsce w okresie jej pierwszej fali nie da się dostrzec niczego nadzwyczajnego, ale jak to wyglądało w skali Europy?

źródło: https://ec.europa.eu/

Tygodniowe zgony w 31 krajach europejskich.

Tygodniowe zgony w 31 krajach europejskich. 2020 (niebieski) oraz średnia zgonów z lat 2016-2019 (pomarańczowy)

Tutaj już doskonale widać podwyższoną liczbę zgonów w okresie pomiędzy jedenastym a dwudziestym trzecim tygodniem 2020 roku czyli pomiędzy marcem a czerwcem tego roku. Te dane pokazują wyraźnie, że Europa w tym czasie mierzyła się z czymś śmiertelnym. Wielu z nas powie, że koronawirus sam w sobie nie jest śmiertelnie groźny i trudno się z tym nie zgodzić, jednak w połączeniu z innymi chorobami spowodował ponad trzydziestoprocentowy wzrost zgonów we wspomnianym okresie, a to jest już poważna sprawa. Dla porównania we Włoszech w okresie od 20 lutego do 31 marca 2020, liczba zgonów wzrosłą aż o 49% w stosunku do tego samego okresu w latach 2015-2019 (źródło ISTAT). Dlatego dyskutując o powadze sytuacji nie możemy patrzeć jedynie przez pryzmat naszego najbliższego otoczenia czy ograniczać się jedynie do polskich statystyk, bo jak już wcześniej udowodniłem, Polska była w grupie tych szczęśliwych krajów, które pierwsza fala epidemii praktycznie ominęła. Co się do tego przyczyniło? Być może szybka decyzja polskiego rządu o narodowej kwarantannie, która na pewno miała spory wpływ.

Czy jednak kolejne wprowadzanie restrykcji w okresie drugiej fali epidemii jest konieczne, przecież to powoduje ludzkie tragedie, utratę pracy, biznesu, pozbawia wiele osób środków do życia. Uważam, że mimo wszystko musimy wyhamowywać rozwój epidemii, chociażby po to żeby nie doprowadzić do „włoskiego scenariusza” (dla przypomnienia, wiosną we Włoszech system opieki zdrowotnej nie był odpowiednio przygotowany na przyjście pandemii, chorych było tak dużo, że konieczne było podjęcie decyzji, że osoby od pewnego wieku nie będą podlegały intensywnej opiece medycznej żeby nie zajmować miejsc dla młodszych osób, krótko mówiąc wiele osób zostało skazanych na pewną śmierć). Niestety przy obecnym wzroście zakażeń nasz system opieki medycznej, choć znacznie rozwinięty od czasów pierwszej wiosennej fali, również zaczyna być przeciążony. Dlatego niezwykle ważne jest abyśmy wszyscy zachowywali się odpowiedzialnie, nie krytykowali noszenia maseczek w przestrzeni publicznej i patrzyli na całą sytuację przez pryzmat wydarzeń w innych krajach, które niestety były bardziej dotknięte epidemią. To że u nas było dobrze nie znaczy, że i my w krótkim czasie nie popadniemy w tarapaty, niestety z kraju prawie nie dotkniętego wiosenną falą, obecnie znajdujemy się już na 53 miejscu spośród 218 badanych krajów na świecie pod względem ilości zakażeń na milion mieszkańców (dane z worldometer.info), a to już wysoka pozycja. Spacerując po mieście czy robiąc zakupy da się zauważyć, że ludzie przestali już tak bardzo przejmować się koronawirusem jak wcześniej.

Często w dyskusjach pojawia się temat porównania COVID-19 do grypy która wydaje się znikać wyparta przez pandemię koronawirusa, i zdaje się tak być. Jak podaje PZH, od 16 do 22 października 2020 r. zarejestrowano w Polsce ogółem 66 tys. 68 zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. W tym samym okresie 2019 r. było ich 112 tys. 264. Co jest powodem spadku zachorowań na grypę? Naukowcy wyróżniają kilka czynników, reżim sanitarny oraz maseczki spowodowały, że ogólnie mniej chorujemy, a transfer wszelkich wirusów został mocno ograniczony. Jak wskazują badania przeprowadzone przez chińskich naukowców dotyczące wirusów SARS i MERS, jeśli ktoś jest nosicielem jednego wirusa to jednocześnie staje się bardziej odporny na inne. Wirusy to pasożyty i nie lubią konkurencji. Ludzie ograniczyli wizyty u lekarzy co również zaburza proces diagnostyki, chętniej również szczepimy się na grypę co nie pozostaje bez wpływu na ilość zachorowań. Jeszcze inne teorie wskazują na fakt skupienia się światowych służb zdrowia na wykrywaniu koronawirusa pomijając inne choroby co powoduje zaburzenie statystyk w tej materii. Najprawdopodobniej jednak spadek zachorowań na grypę jest medianom wszystkich powyższych czynników.

Jakie zatem mamy prognozy na przyszłość? Słuchając wypowiedzi decydentów najbliższy okres nie rysuje się niestety w kolorowych barwach. Premier w jednym z wywiadów wyraźnie wskazał, że musimy być przygotowani na trzecią, a nawet czwartą falę. O szczepionce mówi się, że powinna pojawić się na wiosnę, jednak musimy uświadomić sobie powagę procesu logistycznego związanego z jej produkcją oraz dystrybucją na masową skalę. Zaszczepienie większości populacji zajmie przynajmniej rok, w związku z tym chyba już musimy się pogodzić z faktem, że ten szalony czas może potrwać jeszcze nawet dwa lata. Jak bardzo odczujemy skutki pandemii w dużej mierze zależy od nas, dlatego nawet jeśli nie jesteś w grupie ryzyka, nie jesteś w podeszłym wieku i nie masz chorób przewlekłych, nawet jeśli sceptycznie podchodzisz do tematu epidemii, a światowe statystyki do Ciebie nie przemawiają, to weź pod uwagę, że ktoś inny może być w zupełnie przeciwnej sytuacji i panicznie boi się zachorować, to ze względu na tą osobę załóż maskę i dezynfekuj ręce oraz zachowuj się odpowiedzialnie.

Sz.K.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.0/10 (Głosujących: 3)
Napisano przez Redakcja GMP opublikowano w kategorii Aktualności, Felieton

Tagi: ,

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Skomentuj