T-Roc Salon VW Berdychowski Łukasz Grabowski radny w sejmiku woj. wielkopolskiego Osa Nieruchomości Mosina - działki, mieszkania, domy Wielkanoc w Starym Browarze w Poznaniu - złap zająca w apce
Marta Mrowińska | wtorek, 18 gru, 2018 |

„Nie można wygrać walki nie wchodząc do ringu, ale można ją w tym momencie przegrać”

Mieszkańcy Mosiny mają powód do dumy – Łukasz Szulc, właściciel i trener w Klubie Sportów Walki SHOOTBOXER w Mosinie, z nie tak dawno zdobytym tytułem Zawodowego Mistrza Świata w K1, nie tylko intensywnie trenuje, ale też aktywnie działa w naszej gminie. Z Łukaszem rozmawiamy o sukcesach, ciężkiej pracy i planach na przyszłość.

M.M.: Odniosłeś wielki sukces – zdobyłeś tytuł zawodowego mistrza świata w kickboxingu. Jak to wspominasz?

Ł.Sz.: Tak – po piętnastu latach startów udało się zdobyć tytuł zawodowego mistrza świata. Myślę, że przez te wszystkie lata zasłużyłem na tę walkę. Odbyła się w marcu podczas Zawodowej Gali Boksu & K-1 RING CLUB Professional w Poznaniu. Moim przeciwnikiem był Węgier Atilla Koncz.

Sama walka miała dla mnie dość dramatyczny przebieg, bo w pierwszej rundzie leżałem na deskach, ale widocznie potrzebowałem takiego wstrząsu, bo z każdą kolejną rundą moja przewaga wzrastała. Już wcześniej byłem najbardziej utytułowanym zawodnikiem K1 w Wielkopolsce, teraz potwierdziłem to, że jeśli chodzi o tę formułę kickboxingu, jeszcze nikt mi nie dorównał :). Dwóch moich podopiecznych – Adam Kosut i Hubert Rutkowski – już też podąża tą drogą i są bardzo utalentowani, pracowici, poza tym mają jeszcze coś, czego ja nie miałem – osobę, która może im pomóc w ich sportowej drodze. Formuła K1 jest stosunkowo od niedawna znana w Polsce – jest najtwardszą formułą kickboxingu. Dla przypomnienia, mamy kilka formuł, jak light contact, semi contact, full contact, low kick i właśnie K1. Jest to formuła ringowa, gdzie oprócz wszystkich technik bokserskich i nożnych można jeszcze zadawać ciosy kolanami i przechwytywać nogę przeciwnika, wywracać go itp.

M.M.: Najtrudniejszy według Ciebie moment w walce?

Ł.Sz.: Moment, kiedy jest się już w ringu, nie jest najgorszy – najcięższa praca jest to chwila przed walką, przed wejściem na ring, tam rozgrywa się wszystko, co najważniejsze. To ogromny stres, burza emocji – jeśli ktoś nie poradzi sobie w tych chwilach, na pewno nie wygra walki. Nie można wygrać walki nie wchodząc do ringu, ale można ją w tym momencie przegrać, spalić się jeszcze przed jej rozpoczęciem.

Łukasz Szulc, właściciel i trener w Klubie Sportów Walki SHOOTBOXER w Mosinie z mistrzowskim pasem

M.M.: Jesteś mistrzem świata – co składa się na taki sukces?

Ł.Sz.: Na pewno konsekwencja w dążeniu do celu. Myślę też, że na tym etapie znaczenie mają również predyspozycje, ciężka praca poparta talentem – mało kto zostaje mistrzem świata, sama praca to niekiedy za mało. Potrzeba wielu różnych czynników.

M.M.: Co starasz się przekazywać swoim zawodnikom, których trenujesz?

Ł.Sz.: Staram się im przekazać wszystko, czego nauczyłem się przez lata doświadczeń: byłem członkiem kadry narodowej, pół roku trenowałem w Anglii – wszystkie te doświadczenia sporo mnie nauczyły. Robię to, co umiem najlepiej i staram się dawać z siebie wszystko. Efekty są, mamy w klubie dwóch wybitnych zawodników (o których wspomniałem wcześniej) – jeden z nich nie przegrał żadnej walki od dwóch lat, a walczy średnio co dwa miesiące. Myślę, że motywacją może być też sama moja osoba – skoro doszedłem do momentu, w którym jestem, sporo doświadczyłem, jestem dla innych wiarygodny. Zawsze też staram się wyczuć, co powiedzieć zawodnikom przed walką – odpowiednie słowa motywują i sprawiają, że wygrywają. Staramy się stworzyć relacje, stanowić zespół, by było to coś głębszego, coś więcej niż tylko przychodzenie na treningi.

liczne tytuły Łukasza

M.M.: A Twoje sukcesy jeśli chodzi o zawodników w klubie? Momenty, które dały Ci największą satysfakcję jako trenerowi?

Ł.Sz.: Jeden z naszych zawodników, Piotr Nowaczyk, zdobył brązowy medal na mistrzostwach Polski – to był dla nas duży sukces, że mamy medalistę w Mosinie. A teraz tych dwóch zawodników, o których wspomniałem – Adam i Hubert – to wielkie talenty. Myślę, że jeśli chodzi o poziom sportowy, jesteśmy teraz jednym z najlepszych klubów w Wielkopolsce. Cieszy mnie, że przyjeżdżają do nas trenować zawodnicy z Poznania, z Kościana – wiedzą, że mamy tu wysoki poziom. Poza tym… zdobyłem tytuł mistrza, to teraz chciałbym wytrenować mistrza :).

M.M.: Kto trenuje w klubie?

Ł.Sz.: Najwięcej mamy seniorów, czyli osób po 18 roku życia. Wystartowaliśmy też z grupą dziecięcą, od 6 do 12 lat – nazywa się Mały Shootboxer. Jest to na razie więcej zabawy, gier zespołowych, ćwiczeń ogólnorozwojowych i jedynie podstawy technik walki. Pod koniec czerwca chłopcy z grupy kadet i junior wystartują w zawodach w Poznaniu. Kickboxing jest trudnym sportem, wymagającym zarówno fizycznie jak i psychicznie, wiele osób szybko się zniechęca po pierwszych przyjętych ciosach. Część jednak zostaje i trenuje wytrwale, systematycznie. Oni właśnie mają szansę na wyniki.

M.M.: Opowiedz proszę o działaniach, jakie prowadzicie dla mieszkańców naszej gminy.

Ł.Sz.: We współpracy z Gminnym Centrum Informacji już drugi rok prowadzimy warsztaty samoobrony dla mieszkańców naszej gminy. Przygotowaliśmy tam zestaw prostych, ale skutecznych technik samoobrony, które mogą się przydać i będzie można z powodzeniem wykorzystać je w sytuacjach zagrożenia. Ostatnio poszerzyliśmy ofertę o ćwiczenia z odważnikami kulowymi. Projekt nazywa się „Silna i bezpieczna kobieta” – silna fizycznie i psychicznie, radząca sobie zarówno z torbami z zakupami :) jak i w sytuacjach zagrożenia. Poza tym, stawiamy na silne ciało, bo ono pomaga nam w codziennym funkcjonowaniu. Bierzemy również udział w akcjach charytatywnych, robimy z tej okazji pokazy, pomagamy, a jednocześnie promujemy klub chcąc dotrzeć do jak największej grupy osób.

M.M.: Jak trafić do klubu? Czy można zgłosić się w każdej chwili?

Ł.Sz.: Główne nabory są w styczniu i we wrześniu, ale można zapisywać się przez cały rok. Mamy kilka sekcji, w tym dla początkujących. Oprócz dobrych chęci i stroju sportowego na początek nic więcej nie potrzeba. Mamy sprzęt klubowy, z którego można korzystać, jeśli chcemy sprawdzić, czy jest to sport, który zajmie nas na dłużej – potem zazwyczaj kupujemy sobie najpotrzebniejsze rzeczy.

Łukasz angażuje się też w treningi i szkolenia związane z kettlebells – znajdują się także w ofercie klubu

M.M.: Jakie masz dalsze plany związane ze swoim rozwojem i rozwojem klubu?.

Ł.Sz.: Jeśli chodzi o moje plany sportowe to przez jakiś czas zawieszę rękawice na kołku – czekają mnie teraz ważne momenty, urodzenie drugiego dziecka, budowa domu… To także wymaga mojego zaangażowania i jest ważnym etapem w moim życiu. Chciałbym zająć się natomiast karierą moich zawodników, szukam dla nich walk, by mogli jak najwięcej startować, pokazywać się w Polsce i na świecie. Chcę jak najbardziej rozwijać klub. Wszystko to wymaga pomysłów, organizacji, pozyskania sponsorów. Planuję także jeszcze bardziej zaangażować się w zajęcia z odważnikami kulowymi – połączenie kickboxingu i kettlebells to petarda :) Dobrze wytrenowany zawodnik, a w dodatku silny – będzie nie do pokonania :) Jeśli tylko będą przychodzić do klubu ludzie i trenować, wówczas wszystko pójdzie w dobrym kierunku.

M.M.: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

P.S. Warsztaty samoobrony dla mieszkańców naszej gminy odbywać się będą jeszcze w lipcu, wrześniu i listopadzie. Już dziś serdecznie zapraszamy! Bieżące informacje można znaleźć na stronie Gminnego Centrum Informacji w Mosinie.

Napisano przez Marta Mrowińska opublikowano w kategorii Aktualności, Wywiad, reportaż

Tagi: , ,

Skomentuj