Mieszkanka Rogalinka opisuje, jak wygląda codzienność bez sprawnej komunikacji i dlaczego temat nie może już dłużej czekać na decyzje. Po ostatnim posiedzeniu komisji wciąż brakuje konkretów, a dla wielu mieszkańców jest to sprawa podstawowego funkcjonowania.
„Rogalinek chce po prostu mieć takie same szanse jak inne miejscowości gminy.”
Temat komunikacji publicznej w Rogalinku od dłuższego czasu wraca w rozmowach mieszkańców i podczas spotkań dotyczących spraw lokalnych. 30 marca odbyło się posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów, podczas którego w porządku obrad znalazł się punkt: „Komunikacja Gminna – finansowanie i analiza połączeń”.
Podczas rozmów pojawiały się kwestie kosztów, infrastruktury, procedur oraz potrzeby uwzględnienia większej liczby miejscowości. Mieszkańcy rozumieją, że organizacja transportu wymaga planowania i środków finansowych. Z drugiej strony wiele osób zwraca uwagę, że codzienne potrzeby nie mogą czekać bez końca.
Dla części mieszkańców komunikacja publiczna to nie kwestia wygody, ale normalnego funkcjonowania – dojazdu do pracy, szkoły, lekarza czy urzędu. Dotyczy to również seniorów oraz młodzieży wybierającej szkoły ponadpodstawowe.
Wielu mieszkańców podkreśla, że bez własnego samochodu codzienne funkcjonowanie staje się znacznie trudniejsze. To szczególnie ważne dla seniorów, młodzieży i rodzin, które próbują łączyć pracę z obowiązkami domowymi.
W ostatnim czasie przeprowadzona została ankieta wśród mieszkańców Rogalinka, przygotowana oddolnie przez mieszkankę miejscowości. W badaniu udział wzięło 106 osób. W odpowiedziach najczęściej pojawiały się problemy z dojazdami do pracy, szkół i lekarzy oraz zbyt duża zależność od samochodu lub pomocy bliskich.
Szczególnie ważny jest dziś moment, w którym kolejny rocznik uczniów kończy szkołę podstawową i podejmuje decyzje dotyczące dalszej edukacji. Dla wielu rodzin dostępność połączeń staje się jednym z czynników wpływających na wybór szkoły ponadpodstawowej. Tych decyzji nie da się odłożyć na później.
Mieszkańcy nie oczekują natychmiastowych zmian we wszystkim. Liczą jednak na pierwszy konkretny krok – dodatkowy kurs, lepsze godziny odjazdów albo rozwiązania, które realnie ułatwią codzienne życie.
Rogalinek chce po prostu mieć takie same szanse jak inne miejscowości gminy.
Olka N.
mieszkanka Rogalinka

Gazeta Mosińsko-Puszczykowska


Nie wiem po co ten cały lament i narzekanie.
Jeśli ktoś kupuje dom, buduje się daleko poza miastem powinien liczyć się z tym, że transport leży po jego stronie (auto, rower) a nie liczyć że gmina zapewni mu prywatny dojazd. Takie uroki wsi.
A co mają powiedzieć mieszkańcy Krajkowa żabinka Dymaczewa czy Borkowic ? Jakie wykluczenie , 16 par połączeń na dobę w Rogalinku . kevin z kolezanką się szykują do wyborów .
oczywiście, a do tego stworzyli jakże reprezentatywną ankietę na 100 mieszkańcach z ponad 1500 ;) ciekawe, że tej ankiety nigdzie w internecie nie było widać, czyżby nie istniała? Albo próba „losowa” do badania obejmowała uczestników niedzielnej mszy świętej…
To było przerabiana najpierw chcieli więcej kursów a potem autobusy jeżdziły puste
No przecież te petycje, ankiety i listy podpisów czy wystąpienia np. na radzie miejskiej gdzie ten cały „inicjator” zachowywał sie jak zarozumiały buc to tylko pic na wodę fotomontaż.
Do tego wykorzystywanie mieszkańców do swoich gierek pseudopolitycznych i robienia sobie na tym kampanii.
Tak go wychowali w tej partii, tam tak sie robi „politykę”.
Ja to bym chciał kolejny kurs autobusu do Rogalinka. Parafianie i przyjaciele parafii na pewno by na tym skorzystali.
Próbowałem ten temat poruszyć na finansach… delikatnie, z wyczuciem.
Ale moja serdeczna przyjaciółka od medalu… przepraszam, klubowa ucięła to szybciej niż kierowca zamyka drzwi na przystanku….
Niech żarliwa modlitwa niesie się po łęgach nad Wartą!
Żarliwa modlitwa pod posągiem (głową) Wielkiego Polaka jest wskazana. Tej gminie już tylko ona może pomóc. Oby tylko suche trzciny się nie zapaliły od tego żaru.
Przepraszam bardzo!
Komunikacja do Rogalinka działa sprawnie. Nawet niedawno wybrałam się nią na rzeczoną Komisję Budżetu i spóźniłam się tylko pół godziny.
Pozostali radni i urzędnicy niestety dojeżdżali na własną rękę więc byli na czas.
Także w pierwszej kolejności nauczmy się korzystać z tego co mamy bez generowania nowych wydatków.
To jest tak dobre i pomysłowe jak domniemana podłogówka w ulicy Leśnej w Krośnie.
Czy komuś udało się ustalić czy to jest w ogóle prawda?
Jak tak to jest to dla mnie hit hitów :)
Tapicer powiedz mi czy Urząd zwrócił Ci Twój czarny skórzany tapczan co to on stał na holu górnym urzędu? Bo zniknął. Byłem tam ostatnio liczyłem, że spędzę tam upojne chwile z jakąś atrakcyjną urzędniczką, a tu figa z makiem! Charakterystycznego tapczanu z tabliczką donatora nie ma!
Może Mrzerzysław Pieloch coś wie?
Ten tapczan po prostu się zużył. Przez lata czekali na nim dewelo… inwesto…. interesanci.
Siedzieli czekając na swoją kolej do burmistrza, a my aby umilić im czas często podawaliśmy kawę, a jak dobrze zagadali to i wuzetka do kawki wpadała nie raz i nie dwa.
Czy to prawda, że funkcjonuje jakiś mobilny urząd albo biuro podawcze przy ulicy Farbiarskiej?
Pytam, bo nie jestem stąd, a takie informacje słyszałem na targowisku.
Chciałbym tam „załatwić kilka trudnych tematów” związanych z warunkami zabudowy na terenie naszej gminy. Tereny dość wymagające bo rolnicze, z dużą dbałością o odległości od sąsiadów…
Ktoś mi nawet zasugerował, że z takimi sprawami najlepiej udać się do wspomnianego „urzędu mobilnego”, bo podobno szybciej.
Czy ktoś coś wie w tej kwestii?
Właśnie o to chodzi w całej tej dyskusji, że pół godziny opóźnienia dla jednych może wydawać się drobiazgiem, a dla innych oznacza realne konsekwencje.
Dla pracownika może to być problem w pracy.
Dla ucznia – utrata ważnych zajęć lub egzaminu.
Dla pacjenta – przepadnięta wizyta.
Dla mieszkańca – kolejny sygnał, że komunikacja nie odpowiada na codzienne potrzeby.
Dlatego dla wielu osób transport publiczny nie jest dodatkiem, lecz koniecznością.
@Sycylijski Inwestor – na temat mobilnego urzędu nic nie wiem, ale znam dobrego pośrednika. Załatwił dla siebie oraz swojej rodziny kilka intratnych WZ-etek, wodociąg w lesie oraz dużą magistralę do osiedla swojej żony i teścia. To ostatnie do dziś niektórzy wierzą, że to magistrala dla mieszkańców wsi Borkowice. Potrafi swoje wpływy zręcznie maskować i urobić każdego burmistrza.
Dogadasz się z nim na pewno to zuch chłopak. Ma coś z południowca: ten uśmiech, błysk w oku, jak sypnie żartem to cała sala obrad ryczy ze śmiechu.
Wołają na niego Waldemar. Jak mu jakiś urzędas fika to burmistrz prędzej zaryzykuje i zwolni urzędasa.
Znajdziesz go w Krosinku. Pytaj o wuzetke na stodołę, a znajdziesz okazały dom w stylu dworek staropolski.
Doprecyzuj proszę, czy mówisz o terenie między Krosinkiem a Dymaczewem, tam gdzie stoi szyld reklamowy i gdzie podobno były przymiarki do budowy stacji benzynowej i hotelu?
A może masz na myśli to, o czym huczy całe targowisko i pół gminy czyli rzekomą budowę hotelu w Krajkowie?
Dziękuję za wszystkie komentarze, również krytyczne.
Chciałabym jednak przypomnieć kilka faktów.
Ankieta została przygotowana przeze mnie jako mieszkankę Rogalinka i była publicznie dostępna na stronie sołeckiej przez tydzień. Wzięło w niej udział 106 osób. Jej celem nie było tworzenie pracy naukowej, lecz pokazanie realnego problemu mieszkańców – i ten cel został osiągnięty.
Skoro temat trafił pod obrady Komisji Budżetu i Finansów, trudno twierdzić, że został wymyślony. Problem istnieje i wymaga rozmowy.
To nie jest żadna kampania ani polityczna gra. To zwykła obywatelska inicjatywa osoby, która zamiast narzekać postanowiła poświęcić swój czas i spróbować coś zmienić.
Zastanawiające bywa, jak wiele energii potrafimy poświęcić krytykowaniu cudzych działań, a jak niewiele wspólnemu szukaniu rozwiązań.
Rogalinek nie walczy z innymi miejscowościami. Rogalinek mówi o swoich potrzebach – tak samo, jak prawo ma do tego każda inna miejscowość.
To nie chodzi o Pani inicjatywę, że jest polityczna.
Podziękujcie tam w Rogalinku temu swojemu Kelwinowi, który z problemu, o którym należy rozmawiać zrobił szopkę głównie po to żeby coś ugrać pod siebie.
Personalne przytyki nie zmieniają faktu, że mieszkańcy nadal mierzą się z realnym problemem komunikacji.