Elżbieta Bylczyńska | niedziela, 29 Sty, 2012 | komentarze 4

Sztuka cudownie zaangażowana

Nie wszyscy wiedzą, że od ubiegłego roku Łukasz Kuropaczewski, światowej sławy wirtuoz gitary klasycznej jest mieszkańcem Puszczykowa. Miłośnikom gitary mistrza nie trzeba przedstawiać.

Łukasz Kuropaczewski

Występował z gorąco przyjmowanymi recitalami w wielu krajach świata, w Carnegie Hall, Royal Festival Hall, czy Concertgebouw; od Japonii po Panamę. Wszędzie ma swoich fanów. Jest współzałożycielem i dyrektorem artystycznym Polskiej Akademii Gitary. Studiował u Maestro Manuela Barrueco w The Johns Hopkins University w Baltimore, w USA. Mistrzowskie lekcje i kursy prowadzi podczas wielu festiwali w Europie, a także na uniwersytetach w Europie i obu Amerykach. Jest wykładowcą Akademii Muzycznej w Poznaniu, gdzie prowadzi międzynarodową klasę gitary.

Łukasz Kuropaczewski

Łukasz Kuropaczewski

Spotkanie przy kominku

Mówią o niej z czułością – Babcia Krysia. Dr Krystyna Piotrowska jest wielką wielbicielką talentu artysty i przyjacielem Polskiej Akademii Gitary. Uważa, że to, co potrafi wydobyć z instrumentu pan Łukasz jest niebywałe. On sam zresztą twierdzi, że gitara potrafi szeptać, krzyczeć, płakać…

W styczniowy, deszczowy wieczór dr Piotrowska zgromadziła w swoim puszczykowskim domu ludzi, którzy potrafią sprawić, że sztuka cudownie angażuje się społecznie. Piękną więź i zażyłość łączącą panią domu z gośćmi widać było już od progu.  – Pani Krystyna jest dla nas takim dobrym duchem, pomaga organizować koncerty, czyni to z wielką kulturą, ciepłem i uczuciem, jest naszym aniołem, bardzo ją kochamy, mówią jeden przez drugiego i rozchodzą się po mieszkaniu z miłą swobodą, wesoło rozmawiając. Łukasz Kuropaczewski wędruje do kuchni na poszukiwanie ciasta (jak się potem okazało, wiedział, co robi, bo mazurek pani Krystyny jest doskonały), jego żona Magdalena nakrywa do stołu, a Przemysław Kieliszewski, menadżer mistrza gitary i dyrektor Polskiej Akademii Gitary – pali w kominku. Na stole czekają już pierniczki w kształcie gitary.

  – Poznaliśmy się 11 lat temu, przed wyjazdem Łukasza do USA, opowiada dr Kieliszewski. – Festiwal gitarowy będziemy w tym roku organizować po raz piąty. A zaczęło się trochę przez przypadek. Nauczyciel Łukasza – prof. Piotr Zaleski, który organizował przez 17 lat w Szczawnie Zdroju najważniejszy kurs gitary klasycznej w Polsce, zwierzył się, że jest już zmęczony tym kursem i chętnie przekazałby pałeczkę Łukaszowi. Zaproponowaliśmy, by tę inicjatywę przenieść do Wielkopolski. W przedsięwzięciu tym uczestniczy także dr Marcin Poprawski, który podobnie jak Przemysław Kieliszewski jest znanym działaczem i badaczem kultury w Poznaniu. Grupa przyjaciół postanowiła rozwinąć kurs, bo doszła do wniosku, że szkoda byłoby zaprzepaścić taką tradycję. Tak powstała Polska Akademia Gitary – międzynarodowy kurs z prawdziwego zdarzenia, rozwinięty w ogromny Festiwal, którego ideą jest prezentowanie i upowszechnianie muzyki na najwyższym poziomie. Wspiera ją Stowarzyszenie Wielkopolan Bona Fide.  – Oprócz pracy zawodowej chcemy robić coś dobrego, nie tylko zarabiać pieniądze, dlatego siedem lat temu założyliśmy stowarzyszenie Bona Fide, wyjaśnia dr Kieliszewski. – Obok działalności charytatywnej, organizowaliśmy spotkania z ciekawymi ludźmi, by się rozwijać. Jako trzecie postanowiliśmy prowadzić działalność kulturalną, edukacyjną – Akademię Gitary. Nie jest to wielkie stowarzyszenie, liczy kilkadziesiąt osób około czterdziestoletnich, które oprócz tego, że prowadzą duże firmy, albo w nich pracują, a także pracują na uczelniach (niedługo będziemy mieć w naszym gronie drugiego profesora), mają potrzebę działać społecznie.

Akademia od razu zaczęła działać na szeroką skalę 

– Łukasz ma niesamowitą markę na świecie. W środowisku muzycznym i gitarowym jest bardzo rozpoznawalną postacią. W Akademii Muzycznej w Poznaniu studiuje u niego m.in. znakomity Białorusin – Igor Dedusenko, student z USA na stypendium Fulbrighta, był student z Azji, a w przyszłym roku z Wielkiej Brytanii. Jest też czołówka polskiej młodzieży. W tym roku postanowiliśmy zorganizować w Poznaniu konkurs gitarowy naszych marzeń, promujący autentyczne osobowości. Sądzę więc, że tym bardziej Poznań i Wielkopolska utwierdzą się w rankingu najważniejszych miejsc gitarowych w Europie. Cieszę się, że możemy działać razem z Łukaszem i naszym przyjacielem Marcinem Poprawskim, z którym pracuję na Uniwersytecie w Instytucie Kulturoznawstwa. Dla nas festiwal jest też polem badawczym, jeśli chodzi o kulturę małych miast. Celowo organizujemy go w mniejszych ośrodkach, odkrywając siłę lokalnych społeczności, entuzjazm i radość ludzi z tego, że przyjeżdżają tam znakomici artyści. A dzięki Łukaszowi, zapraszamy do Polski naprawdę wybitnych muzyków, którzy – jak Los Angeles Guitar Quartet, David Russell czy Pepe Romero, biorą udział w naszych koncertach właśnie ze względu na niego.

Koncerty (w ubiegłym roku odbyło się ich 50) są w większości bezpłatne. Formą ekwiwalentu, jeśli wdzięczny odbiorca zechce pomóc, jest możliwość darowizny na rzecz dzieci nieuleczalnie chorych w Wielkopolsce poprzez stowarzyszenie Bona Fide.  Przed każdymi świętami członkowie Bona Fide organizują akcję przygotowywania 120 paczek i rozwożą je chorym dzieciom. Największym darem i nagrodą jest dla nich to, że mogą te paczki sami dostarczać. Są także gotowi służyć pomocą wszystkim, którzy chcieliby się do nich przyłączyć. Uważają, że w tych ciężkich czasach należy docierać do najbardziej dotkniętych biedą i chorobą dzieci, do ich rodzin, i chcą, żeby ich stowarzyszenie było swego rodzaju zapalnikiem w pomocy potrzebującym dla lokalnych społeczności. Czy im się uda? Moi rozmówcy zgodnie wyznają, że mają wielką nadzieję na pobudzenie do działania na rzecz chorych dzieci lokalnych środowisk, również czytelników Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Pokora i otwarte serca

Na święta Bożego Narodzenia Łukasz Kuropaczewski odwiedził m. in. rodzinę w Rogalinku. Był wzruszony pokorą, pięknem wewnętrznym i otwartością ludzi. – W Rogalinku, z którego pochodzi moja żona* mieszka ciężko chory chłopiec, opowiada.  – Jeździliśmy tam z Magdą na wakacje (teraz z Puszczykowa mamy już blisko), bo bardzo lubimy te okolice i przyjaźnimy się z mieszkańcami. Członkowie rodziny tego chłopca pracowali w szkole założonej przez pradziadków Magdy. Znamy ich od dawna – Magda od dziecka. To dobrzy, ciepli ludzie. I kiedy Przemo Kieliszewski zaproponował mi rozwożenie paczek Bona Fide, pomyśleliśmy o naszym przyjacielu z Rogalinka, którego postanowiliśmy odwiedzić. Po wyjściu zadzwoniłem poruszony do Przema, żeby podzielić się z nim wrażeniami. Powiedział mi: „kiedy zawozisz paczkę, zawsze więcej dostajesz niż dajesz”. Faktem jest, że prócz wrażeń, otrzymaliśmy makowiec i pierogi … :)

Bona Fide Stowarzyszenie Wielkopolan, ul. Kutrzeby 14/4, 61-719 Poznań

Numer rachunku bankowego: 42 1090 1447 0000 0001 0456 4036, tytuł: „Akcja paczka”

* Magdalena Kuropaczewska, absolwentka ASP w Poznaniu, grafik, nauczyciel rysunku i malarstwa. Jej pradziadkowie – Leon i Kinga Kostrzewscy przed wojną założyli w Rogalinku szkołę podstawową. Wujek Magdaleny Kuropaczewskiej – prof. Andrzej Kostrzewski (prof. zw. dr hab. UAM, były dziekan Uniwersytetu, jeden z najwybitniejszych geologów i podróżników w Polsce) wybudował tam dom rodzinny.

Elżbieta Bylczyńska

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.0/10 (Głosujących: 18)
Sztuka cudownie zaangażowana, 8.0 out of 10 based on 18 ratings

Napisano przez Elżbieta Bylczyńska Posted in Kultura i sztuka

Tagi:

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej (lata 2007-2016)

Komentarze (4)

  • poznaniak
    niedziela, 29 Sty, 2012, 18:31:28 |

    Puszczykowo niby mała mieścina pod Poznaniem, a artystów i innych sław widzę co nie miara! Muszę w końcu odwiedzić te wasze piękne ziemie i zobaczyć co tam tak ludzi ciągnie!

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)
  • w
    wtorek, 31 Sty, 2012, 20:16:47 |

    Zapraszamy. To wogule piekna okolica. Puszczykowo, rogalin, it’d. Zapraszamy:-)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)
  • woźna
    piątek, 6 Lip, 2012, 10:39:28 |

    Pradziadkowie Magdy nigdy nie zakładali szkoły w Rogalinku, byli tylko jej pracownikami. Szkoła istniała kilkaset lat wcześniej. Proszę nie przypisywać sobie cudzych zasług.
    Nie widać w tym artykule skromności.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: 0 (Głosujących: 2)

Skomentuj