Justyna Bryske | środa, 19 Sie, 2015 | komentarze 3

Nie jestem mosinianką, przybyłam tutaj za przysłowiowym chlebem

Krystyna Smektała jest dyrektorem dwóch publicznych przedszkoli w gminie Mosina, założyła też dwie prywatne placówki w mieście – przedszkola Koniczynka, o których rozmawiamy.

Co dało Pani impuls do otwarcia przedszkola Koniczynka w Mosinie?

Impulsem były moje dzieci. Uczyłam języka polskiego w tutejszym Gimnazjum, jest to praca wymagająca, pełna wyzwań i trudności. Studiowałam na poznańskiej polonistyce, przyszłam do pracy z wizją, że będę opowiadać o sztuce, o Miłoszu… i odkrywać nieznane młodzieży pola literatury. Kiedy mój syn Michał miał dwa lata, zaczęłam myśleć o założeniu prywatnego przedszkola. Wtedy – dziesięć lat temu – nie było ich w Mosinie, dlatego było to ogromne wyzwanie. Wynajęłam budynek na ul. Leszczyńskiej i tak się wszystko zaczęło. Do Koniczynki chodziły moje dzieci, dzięki czemu byłam bliżej nich.

Krystyna Smektała - dyrektor dwóch przedszkoli w Mosinie

Krystyna Smektała – dyrektor dwóch przedszkoli w Mosinie

Jakie miało być przedszkole?

Bardzo kameralne, z grupami 10-15 osobowymi, na 15 osób przypada trzech opiekunów. Wizję przedszkola wypracowałam na studiach podyplomowych z wychowania przedszkolnego i zarządzania oświatą oraz własnych marzeniach.

 

Jak zatem wyglądają zajęcia dydaktyczne w przedszkolu Koniczynka? Bardzo ciekawy projekt Mały podróżnik z Pani przedszkola przedstawiliśmy w kilku cyklach w gazecie.

Zajęcia zaczynają się około godziny 10, ich czas trwania uzależniony jest od grupy wiekowej. Oczywiście wychodzimy też na spacery i na nasz plac zabaw, organizujemy spotkania i realizujemy dodatkowe zajęcia, programy oraz projekty, jak na przykład “Mały podróżnik”. Celem programu było zwrócenie ciekawości dzieci na otaczający świat. Prowadzili go pracownicy przedszkola, we współpracy z panią Krystyną Jasiczak oraz panią Kamilą Plumińską-Błoszyk, która jest autorką projektu. Całość została objęta patronatem przez panią Krystynę Fiedler. Przedsięwzięcie realizowane było przez cały rok szkolny, a rozpoczęło się od wyprawy w kosmos, dalej udaliśmy się na kolejne kontynenty, poznając ich faunę, florę, mieszkańców i charakterystykę zabudowy. Oczywiście były konkursy i zabawy, np. budowa iglo czy dostawa produktów statkiem handlowym między kontynentami. Całość uświetniały przygotowane przez pracowników Koniczynki rekwizyty i dekoracje, które rzeczywiście przenosiły dzieci w odległe krainy. Mieliśmy też okazję, dzięki gościnności pani Krystyny Fiedler, przeżyć cudowną przygodę w Muzeum im. Arkadego Fiedlera, nasz kolejny przystanek niesamowitej podróży. Na zajęcia z cyklu „Mały podróżnik” przyjeżdżali również zaproszeni goście: pan burmistrz Przemysław Mieloch, pani Krystyna Fiedler oraz pani Krystyna Jasiczak, pasjonatka psich zaprzęgów z Puszczykowa.

Na zakończenie projektu odbył się konkurs wiedzy, pytania były naprawdę trudne, ale nasze dzieci poradziły sobie doskonale! Finalistą został pięcioletni Cezary Karpezo, który w nagrodę jedzie na weekend z mamą do Muzeum Indian Północnoamerykańskich imienia Sat-Okha w Wymysłowie koło Tucholi.

W tym roku szkolnym kolejny projekt przed nami, przecież zbliżamy się do Olimpiady!. Zajęcia będą odbywały się między innymi w Miejskim Ośrodku Kultury i na unijnych boiskach, dzięki uprzejmości pana Pawła Zawiei.

Okazuje się, że prowadzenie zajęć tematycznych metodą projektu, sprawdza się, bo dzięki nim dzieci poznają środowisko zewnętrzne i ciekawych ludzi. Przy okazji innego cyklu pt. “Z legendą od szkolniaka do przedszkolaka”, pod kierunkiem pani Agnieszki Juski, dzieci oglądały legendy odgrywane przez uczniów ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. J. Korczaka w Mosinie. Nasi podopieczni wykonywali rysunki do obejrzanych legend a ich jurorami byli wychowankowie Ośrodka. Wiele radości dla obu stron i wiele nowych doświadczeń. Są ludzie zwykli i niezwykli – nasze dzieci miały okazję poznać tych niezwykłych. Wiem, że doświadczenie innego, niezwykłego świata, będzie procentowało w przyszłości.

 

Kto szył stroje do cyklu Małego podróżnika?

Panie same szyły stroje oraz wykonywały rekwizyty i poświęcały na to swoje popołudnia. Efekt był bajeczny, tego nie da się opisać słowami, to trzeba było zobaczyć. Mam wielkie szczęście pracować ze wspaniałym zespołem. Gdyby nie kadra, wspomniane cykle edukacyjne nigdy by się nie udały.

 

Zauważyłam przy wejściu do przedszkola tabliczki unijne.

Dla rozwoju naszej placówki ogromne znaczenie miała realizacja projektu unijnego, który trwał do 30 czerwca 2015r. Mogłam zakupić mnóstwo pomocy dydaktycznych, które odgrywają ważną rolę w realizacji procesu edukacyjnego dzieci. Powstała też 15-osobowa grupa dzieci, które uczęszczały do przedszkola przez okres realizacji projektu bezpłatnie. Ponadto wszystkie dzieci z naszego przedszkola przez dwa lata uczyły się języka hiszpańskiego lub francuskiego, miały zajęcia muzyczne, taneczne, teatralne, sportowe, terapeutyczne i manualne. Do wszystkich zajęć nauczycielki „Koniczynki” napisały autorskie programy.

 

Czy ma Pani jakieś problemy w prowadzeniu przedszkola?

Jeśli występują kłopoty, to są to kłopoty dzieci. Obowiązkiem i powinnością przedszkola jest nie tylko edukacja, organizowanie zabaw i innych atrakcji. Ważną rolą każdej placówki oświatowej jest wspomaganie dzieci i rodziców, proces wychowawczy jest żmudnym i trudnym procesem. Dlatego współpraca z rodzicami jest bardzo ważnym aspektem w pracy naszego przedszkola, bo to ona gwarantuje sukces dziecka.

 

Jak wygląda współpraca z rodzicami w przedszkolu Koniczynka i jakie kłopoty mają dzieci?

Już od samego początku działalności Koniczynki bardzo ważne było dla mnie zbudowanie jak najlepszych relacji z rodzicami naszych podopiecznych i taką wizję przedszkola przekazałam swoim nauczycielom. Każdego roku organizujemy popołudniowe spotkania, często mają charakter cykliczny, pozwala nam to na bliższe kontakty z rodzicami bez codziennego pośpiechu, np. organizując rodzinne ognisko. Trzeba też pamiętać, że każdy z nas ma odmienną wizję wychowania dziecka, w przedszkolu wraz z rodzicami musimy zbudować wspólną, która będzie najlepiej odzwierciedlała potrzeby dzieci.

Ponieważ otaczająca nas cywilizacja stawia ciągle nowe wyzwania, dorośli często bywają nimi pochłonięci. Oczywiście problemy rodziców rzutują na funkcjonowanie dziecka, o czym nie zawsze pamiętamy, bądź nie mamy takiej świadomości. Zawsze staramy się wesprzeć rodziców, proponując terapię pedagogiczną, zajęcia z logopedą czy wskazując fachową literaturę. Nikt z nas nie staje się idealnym rodzicem w momencie narodzin dziecka, to dziecko uczy nas siebie i oczekuje reagowania na swoje potrzeby, wystarczy wiedzieć, jak mądrze je realizować.

Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy rodzice zgłaszają do nas uwagi na temat naszych działań w przedszkolu. Jestem za nie bardzo wdzięczna, ponieważ mamy możliwość się poprawić lub wytłumaczyć powód naszego postępowania. Jestem zwolennikiem jasnych sytuacji i dlatego zawsze proszę o przekazywanie wszelkich krytycznych uwag, które nigdy nie pozostają bez odpowiedzi.

 

Co Pani myśli o pójściu 6-latków do szkoły?

Reforma dotycząca 6-latków w szkole dotknęła mnie osobiście, ponieważ dotyczyła mojego syna. Miałam możliwość pozostawienia go jeszcze w grupie przedszkolnej, więc do pierwszej klasy udał się jako siedmiolatek. W jego przypadku decyzja była bardzo trafna, bowiem przez rok osiągnął dojrzałość szkolną i łatwiej odnalazł się w szkolnej rzeczywistości. Myślę, że ta kwestia jest bardzo indywidualna.

 

Jakie ma Pani plany i marzenia?

Jestem typem marzyciela, a swoje marzenia lubię wprowadzać w życie. Największym moim szaleństwem była – związana z projektem unijnym – budowa przedszkola publicznego Słoneczko w Mosinie w ciągu zaledwie trzech miesięcy. Nikt nie wierzył, że się uda, a jednak! Musiałam przyrzec mojemu mężowi, że to moje ostatnie szaleństwo, byliśmy wycieńczeni budową w tak szybkim tempie. Obiecałam, że to … przedostatni raz… Mam jeszcze jedno duże marzenie: otwarcie prywatnej szkoły podstawowej w Mosinie. Bardzo chciałabym przedłużyć nasz wspólny czas z dziećmi, które uczęszczają do naszego przedszkola. Związujemy się z naszymi podopiecznymi i ich rodzicami, więc byłoby cudownie!

 

Czy Mosina to Pani mała ojczyzna?

Nie jestem mosinianką, przyszłam tutaj za przysłowiowym chlebem, do pracy w Szkole Podstawowej nr 2, ale Mosina to moje miejsce na ziemi. W związku z pracą znam tu mnóstwo ludzi, odnalazłam wspaniałych przyjaciół i to jest dla mnie najważniejsze! Cudownie jest mieć komu powiedzieć na ulicy „dzień dobry” i porozmawiać o codzienności…

Justyna Bryske

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.1/10 (Głosujących: 19)
Nie jestem mosinianką, przybyłam tutaj za przysłowiowym chlebem, 9.1 out of 10 based on 19 ratings

Komentarze (3)

  • Magda M.
    piątek, 21 Sie, 2015, 14:52:31 |

    Najlepsze przedszkole w Mosinie, najukochańsza i profesjonalna kadra – dzięki wspaniałym Panią moje dziecko będzie miało piękne wspomnienia :-) Polecam

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 5)
  • Anonim
    piątek, 21 Sie, 2015, 15:38:20 |

    @ Magda M ::: Popracuj trochę nad odmianą przez przypadki (L m celownik)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 4)
  • stary mieszkaniec
    niedziela, 30 Sie, 2015, 14:12:06 |

    W kwestii pójścia 6-latków do szkoły”
    od 13 min
    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/nowy-rok-szkolny-trudna-sytuacja-ekonomiczna-polskich-rodzin/

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)

Skomentuj