Festiwal dostępności Salon VW Berdychowski Osa Nieruchomości Mosina - działki, mieszkania, domy Teatr na leżakach w Starym Browarze w Poznaniu
Wojciech Czeski | środa, 23 paź, 2019 |

Nieporządki Jakuba Krauthofera-Krotowskiego

Do znudzenia powtarzać będę, że życiorys Jakuba Krauthofera-Krotowskiego nadal nie został w pełni odkryty i opisany. Pełno w nim jest przemilczeń, niedomówień i tajemniczych zwrotów akcji. Podstawowym pytaniem, które pojawia się przy analizie jego życiorysu brzmi: „dlaczego ustatkowany człowiek, doskonale rozwijający swoje umiejętności legalnej walki z zaborcą, nagle zmienia się nie do poznania, wkraczając na drogę działań iście szaleńczych?”.

Z pozoru łatwo wytłumaczyć to tak zwanym kryzysem wieku średniego – wszak Krotowski w 1848 roku, gdy podjął się jawnej działalności politycznej i partyzanckiej, miał 42 lata. Symptomy nagłej zmiany własnego życia objawiły się jednak u niego kilka lat wcześniej.

Pierwszym z tych objawów było porzucenie Wiary katolickiej i przejście na protestantyzm w lutym 1845 roku. Sam neofita argumentował to „niezadowoleniem z nauki i dogmatów Kościoła katolickiego”1. Duchowny Schiedewitz, który przyjął go do luterańskiej wspólnoty, podkreślił dodatkowo, że Krauthofer był mocno przekonany o swojej decyzji, którą solidnie rozważył2. Dostępne nam zapiski są w tej sprawie bardzo lakoniczne, stąd niestety musimy zdać się na domysły. Nie bez znaczenia musiało być tutaj otoczenie najbliższych przyjaciół Krotowskiego – Julii i Antoniego Woykowskich, którzy prowadzili czasopismo „Tygodnik Literacki”. Obracając się wśród nich, musiał Krotowski nasiąknąć atmosferą pogardy dla katolicyzmu, która cechowała to środowisko. Więcej – Woykowscy promowali wywołującego w Poznaniu oburzenie heretyka Jana Czerskiego3, przez co znacznie stracili na popularności wśród Poznańczyków. Jak sprawę opisał Zenon Kosidowski:

„Zanim Czerski przybył do Poznania, występował Woykowski w jego obronie, co do reszty zniechęciło ostatnich czytelników jego pisma. Woykowscy nie spostrzegli tego nieporozumienia, że zwalczając kościół katolicki w imię czystego, bezwyznaniowego chrześcijaństwa i łącząc się równocześnie z sekciarstwem gminy <<<chrześcijańsko-apostolsko-katolickiej>>>, które w dodatku zbliżone było w swoich tezach do kościoła protestanckiego, sprzeniewierzyli się swoim zasadom. Fanatyczna nienawiść do kleru zaślepiła ich do tego stopnia, że nie otrzeźwiło ich niebezpieczeństwo wewnętrznego rozdwojenia polskiego społeczeństwa, które mogło sprowadzić szkody nieobliczalne. (…) Woykowski, nie bacząc na objawy zewsząd go otaczającej nienawiści najspokojniej w świecie przeprowadził w swoim mieszkaniu konferencję z Czerskim, z tym Czerskim, który nabożeństwa swoje odprawiał w języku niemieckim i słusznie zasłużył na miano renegata i zdrajcy sprawy polskiej”4.

Być może odpowiedzią na pytanie o motywy zmiany wyznania przez Krotowskiego jest opisana wcześniej atmosfera, którą przez lata nasiąkał. Jest to tylko jeden z możliwych wariantów i być może także te motywy spowodowały powzięcie przez niego wspomnianej decyzji w 1845 roku. Powód ten może być jednak bardziej prozaiczny niż nam się wydaje, a mogła nim być… kobieta. Znane są bowiem w historii ludzkości przykłady „przejścia” katolików na protestantyzm, by zawrzeć ponownie związek małżeński. W 1845 roku Krotowski był mężem Teofili z domu Kołódzkiej oraz ojcem czwórki dzieci. Charakterystyczny jest fakt, że po zmianie wyznania dzieci jego miały być nadal wychowywane w Wierze katolickiej5. Świadczy to o tym, iż wyznanie zmienił tylko Krotowski, a nie pani Teofilia z domu Kołódzka, która przeżyła swojego męża o cztery lata6. Czyżby spowodowane to było poważnym zgrzytem w ich życiu rodzinnym?

Według informacji podawanych przez Marię Olejniczka, Krotowski w sierpniu 1846 roku, więc już po zmianie wyznania, przebywał w Kalbergu koło Elbląga. Nie było by w tym może nic dziwnego, gdyby nie towarzystwo młodszej od niego o 16 lat Marii Przepałkowskiej7. Rok później odbyli razem kolejną podróż, tym razem do Belgii, gdzie zamieszkiwali w domu polskiego emigranta. W kontekście tych wydarzeń pojawiły się informacje o rzekomym ślubie Krotowskiego i Przepałkowskiej, który miał się odbyć w 1847 roku8. Temat ten jest jednak niezwykle lakonicznie opisany i można nawet powiedzieć, że w historiografii wokół tego zagadnienia panuję swego rodzaju zmowa milczenia. Temat ten bardzo krótko opisał Stefan Kieniewicz wspominając, iż Krauthofer: „(…) z racji nieporządków prywatnego życia, w Poznaniu trzymał się na uboczu”9.

Pośrednim dowodem na owe „nieporządki prywatnego życia” poznańskiego adwokata jest jego publiczne oświadczenie odnośnie przybrania przez niego w 1848 roku polskiego nazwiska „Krotowski”. W oświadczeniu tym, opublikowanym na łamach ówczesnej prasy, Krauthofer wspomniał o Teofili z domu Kołódzkiej jako „matce dzieci moich”10. Charakterystyczne jest to, że nie nazywał jej swoją żoną. Wspomniane oświadczenie zakończył następującym zdaniem: „Jako prawy syn, składając znaki obczyzny, oświadczam prześwietnemu komitetowi: iż odtąd wraz z dziecmi mojemi Bolesławem, Józefą, Mieczysławem i Maryą przybieramy polskie nazwisko <<Krotowski>>11. Po raz kolejny pominięta została pani Teofilia, tym razem brakuje oświadczenia o tym, że ona również „zwać się będzie panią Krauthofer-Krotowską”. Jeśli weźmiemy pod uwagę odmienne wyznanie małżonków, ich różne nazwiska oraz „oddzielne” wychowania potomków to znajdziemy tutaj ważne poszlaki do stwierdzenia, że w 1848 roku nie stanowili oni już rodzinnej wspólnoty.

Charakterystyczna w tej całej zagadce życia prywatnego Jakuba Krauthofera-Krotowskiego jest korespondencja, jaką prowadzili w 1848 roku Julia i Antoni Woykowscy (przyjaciele rodziny) z panią Przepałkowską, domniemaną ówczesną partnerką życiową poznańskiego adwokata. Korespondencja ta dotyczy okresu, gdy zaraz po nieudanych wydarzeniach Wiosny Ludów Krotowski przebywał w więzieniu, a pani Woykowska próbowała się za nim wstawić u pruskich oficjeli w Berlinie. W międzyczasie wysyłała listy do pani Przepałkowskiej, gdzie opisywała jej przebieg swoich „zabiegów dyplomatycznych”. Zastanawiające w całej tej korespondencji jest to, że w stanie niepewności, spowodowanym uwięzieniem poznańskiego adwokata, nie zwraca się Woykowska do Teofili z domu Kołódzkiej, tylko do pani Przepałkowskiej. Najciekawszy w tym kontekście jest jednak ostatni przytoczony przez Różę Erzepki list Antoniego Woykowskiego. Zwraca się on do Przepałkowskiej w tonie sugerującym, że miała ona wtedy największy wpływ na jego życie i będzie w stanie pohamować jego polityczne zapędy12. Jawi się ona zatem jako osoba, która musiała być w życiu Krotowskiego osobą znaczącą.

Razem z owymi „nieporządkami w życiu prywatnym” Jakuba Krauthofera-Krotowskiego pojawiły się także „nieporządki” w jego działalności politycznej. Kompletnie zmienił on swoją orientację, przestawiając się z działalności legalnej na działalność spiskową i zbrojną konfrontację z pruskim zaborcą. Działalność, podkreślmy to z pełna mocą, niezbyt odpowiedzialną. Być może to zmiana obiektu jego westchnień jest najprostszym sposobem na wytłumaczenie nagłej przemiany poznańskiego adwokata?

Wojciech Czeski

1A. H. Kaletka, Jak Krauthofer został protestantem, „Kronika Miasta Poznania” 1929 R.7 Nr 4, s. 334.

2Tamże.

3Więcej na temat jego herezji zob. Z. Zaleski, Herezja Jana Czerskiego w Poznaniu, „Kronika Miasta Poznania”, 1924, nr. 9/10.

4Zenon Kosidowski, Z okresu złotego kultury Poznania. Tygodnik Literacki 1838-1845, Poznań 1938, s. 96.

5M. M. Olejniczak, Życie i działalność polityczna Jakuba Krauthofera-Krotowskiego. Praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr. Witolda Jakóbczyka, Poznań 1972, s.15.

6Marian M. Mika, O pochodzeniu Krauthoferów-Krotowskich, „Kronika Miasta Poznania”, 1937, R. 15 nr 2, s. 178.

7M. M. Olejniczak, Życie i działalność…, s. 15-16.

8Tamże, s. 16.

9S. Kieniewicz, Społeczeństwo polskie w powstaniu wielkopolskim 1848 roku, Warszawa 1935, s. 85.

10„Gazeta Wielkiego Księstwa Poznańskiego”, 05.04.1848, s. 334.

11Tamże.

12Zob. R. Erzepki, Z tek wielkopolskich prof. Bolesława Erzepkiego. Julia Woykowska. Listy z r. 1848, „Kronika Miasta Poznania”, 1934, R. 12, Nr 1, s. 105-106.

Napisano przez Wojciech Czeski opublikowano w kategorii Aktualności, Felieton, Mosina

Wojciech Czeski

Autorem wpisu jest: Wojciech Czeski, dziennikarz Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj