Żabka w Brodnicy - auto na start Stary Browar Poznań - wyprzedaże najlepszych marek Salon Berdychowski Volkswagen - T-Cross do sprzedaży z wolnej ręki prawo własności zabudowanej nieruchomość położonej w Luboniu przy ul. Krótkiej 8
Redakcja GMP | poniedziałek, 10 prn., 2022 | komentarzy 12

Elegant z Mosiny. Legendarne określenie z potencjałem na promocję miasta

Wizerunek miasta jest istotnym elementem lokalnej polityki. Świadome i konsekwentne jego budowanie pozwala na zwiększenie konkurencyjności, przyciąganie inwestorów, turystów, daje zadowolenie mieszkańcom. Jednym ze sposobów na promocję miasta jest dobrze znany, także poza naszym regionem, Elegant. Dowiódł tego Roman Czeski, która od wielu lat, także na łamach gazety, tworzy legendę tej niezwykłej postaci. Temat Eleganta poruszyła Telewizja Polska, rozmawiając w programie o pozytywnej roli tej legendy między innymi z Andrzejem Kasprzykiem.

Elegant z Mosiny – List do redakcji

Szanowna Redakcjo!

Zapoznałem się z artykułami na temat „Czy Mosina wykorzystuje swój turystyczny potencjał”. Skromnie napisałem „zapoznałem się”, bo właściwie powinienem dodać, że przeczytałem je z zaciekawieniem, które to zachęciło mnie do zabrania w tej sprawie głosu. Może uda się sprowokować jakąś sensowną dyskusję na ten temat. Zobaczymy.

Na samym początku oświadczam z całą mocą, iż największy potencjał turystyczny naszego miasta tkwi w popularnym niegdyś bardzo określeniu „elegant z Mosiny”. Postaram się pokrótce omówić ten temat i uzasadnić swój pogląd. Od ponad 20 lat zajmuję się tym problemem na półamatorsko, można tak powiedzieć, ale stosując się ściśle do naukowych uwag profesora Krzysztofa Kwaśniewskiego, wybitnego znawcy lokalnych anegdot i historyjek.

Spotykając się z różnymi ludźmi, najczęściej zupełnie mi nieznanymi w Mosinie oraz w trakcie moich wędrówek z Danusią po uroczych zakątkach naszego kraju, staram się wypytywać ich o naszego eleganta, formułując pytania z zaskoczenia. Nie wszystkie odpowiedzi są oryginalne i godne zapamiętania, ale zdarzają się interpretacje zgoła niezwykłe. Spisuję starannie oczywiście te ciekawsze i mam ich na dzisiaj ponad trzysta, publikując je w kąciku „Na tropie eleganta z Mosiny”. W ten sposób pragnę wykazać, że jest to powiedzonko bardzo pojemne, właściwie bez dna. Daje to jemu zdecydowaną przewagę nad smokiem wawelskim, który został dokładnie zbadany i opisany. W tym stanie rzeczy niezrozumiałe dla mnie jest propagowanie jedynie słusznej wersji, skąd się niby wziął elegant z Mosiny.

Niezwykła moc tego określenia polega właśnie na tej jego tajemnicy braku jednoznacznego aktu urodzenia i co najważniejsze, prawdopodobnie nigdzie w żadnych kronikach nie znajdziemy choćby szkicowego rysopisu. Odczarować go można tylko w prosty sposób, upubliczniając w przestrzeni miejskiej. Zaręczam czytelników, że na hasło „elegant z Mosiny” prawie każdy ma coś innego do powiedzenia i co ważne, wszystkie te opowieści są prawdziwe, oczywiście każda na swój sposób. Jeszcze raz z całą mocą podkreślam, elegant z Mosiny jest jedynym dobrem gotowym do promowania, ale nie tylko w zaciszu gabinetów, biur i gablot. Aby tak się stało, musi on niejako wyjść do ludzi, pobudzając ich ciekawość. Szkoda mi tego „zabytku”, który historia niejako sama dała nam w prezencie. Nie trzeba tego zabytku restaurować, tracić sporo funduszy, żaden konserwator niczego nam nie może zabronić, bo należy on do kategorii idei-pojęcia abstrakcyjnego, takich jak junek z Buku czy pierdoła z Gądek. Wspomniany był w telewizyjnym serialu „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”, co wiem od gościa, który przy nim pracował; w czasie telewizyjnego koncertu „Piosenki biesiadnej” pod dyrekcją Zbigniewa Górnego, wreszcie dwukrotnie brał z powodzeniem udział jako skromna statuetka w licytacjach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, osiągając kosmiczne przebicia. Świadczy to o jego mało zbadanej popularności.

Upubliczniając imię eleganta z Mosiny z humorem i dowcipnie w przestrzeni miejskiej można zapewne dla Mosiny więcej zrobić niż reklamować nasze atrakcje pałacem w Rogalinie. Brak przy tej metodzie wieloletniej konsekwencji, bo trudno chociażby w nazwach ulic szukać najmniejszego śladu po tej wspaniałej rodzinie Raczyńskich czy chociażby skwerku dębów rogalińskich. Jest to zatem przykład delikatnie mówiąc, niekonsekwencji. Trzeba zacząć umiejętnie podsycać atmosferę do poznawania różnorodności pojęć na temat eleganta z Mosiny, wielości znaczeń w ujęciu historycznym poprzez propagowanie legend o nim. W młodym pokoleniu niestety on prawie nie funkcjonuje z tą siłą emocjonalną jak do niedawna pośród starszej generacji. Zaobserwowałem ciekawe zjawisko, które nazwałbym utożsamianiem się z tym powiedzeniem wynikającym z faktu tutaj zamieszkania, czyli że z adresu wynika kto jest elegantem lub też istnieje wyraźna kategoria miejsca urodzenia, która daje w metryce niezmywalny stempel czystej krwi eleganta z Mosiny. Wokół tych dwóch możliwości występuje kilka typów kombinacji. Są one dowodem na autentyczne wzięcie sobie do serca optymistycznej i dumnej idei niby bycia elegantem lub całkowitym zaprzeczeniem wobec sarkastycznych i że tak powiem, delikatnie prześmiewczych uwag jakich wobec nich stosowano w przeszłości. Podam dla zilustrowania dwa przykłady autentycznych wypowiedzi, cytuję z pamięci:

„…panie, ja tam w Mosinie co prawda mieszkam przeszło 50 lat, ale elegantką nie jestem i nie będę, bo tutaj się nie urodziłam…”. I drugi przeciwstawny: „…ja zawsze czułem się elegantem z Mosiny, bo tutaj się urodziłem, zobacz jak mam w samochodzie wszystko poukładane, kiedyś w pracy w Poznaniu koledzy się naśmiewali ze mnie, że mam taki porządek w narzędziach i na warsztacie, bo jestem elegantem z Mosiny, ale do czasu aż ten mój porządek wskazał jako wzór majster, dostałem premię i wtedy dopiero zaczęli mnie szanować i w ten sposób odwróciłem ich kąśliwe uwagi i przywróciłem swoim przykładem rangę mojego ukochanego eleganta…”.

Zacznijmy zatem chwalić się nim na przekór, że tak powiem przesądem starej daty, chociażby dla tych, którzy do naszego miasteczka tyle co się wprowadzili i z trudem odnajdują tak zwany skwerek z jego domniemaną figurą. Jak tego dokonać? Na pewno potencjalnego turystę stojącego czasem w korku na wjeździe do miasta powinien przywitać w jakiś dowcipny sposób, bo aktualny „witacz” do zwiedzanie niczym nie zachęca, bo może jeszcze dla kogoś jest powodem do wstydu i zażenowania. Nie wiem. W Mosińskim Ośrodku Kultury widziałem kiedyś niezwykłej urody plastyczne przedstawienia elegantów z Mosiny, swym ujęciem odbiegającym znacznie od powielanego schematu, które można by na przykład w formie murali rozmieścić na budynkach. Oczywiście nie powinny zajmować całych elewacji, wystarczą niewielkie figurki na odpowiednio bezpiecznej wysokości. Uporządkowane w jakiś przemyślany sposób mogłyby stanowić rodzaj gry terenowej, której finał byłby na skwerku przy kanale. Do tego obowiązkowo wymyślić sposób na zaprezentowanie różnorodnych historyjek z nim związanych w formie krótkich opowiadań, koniecznie o różnych zabarwieniach od hurra optymistycznych do tych przyziemnych. Przekonałem się niejednokrotnie, że pojęcie elegant z Mosiny jest klejnocikiem, czym zgoła nie czyni „wiochy”, ale niezwykłym darem historii, które przy odrobinie fantazji daje się wypełnić odległymi skojarzeniami. W sposób dowcipny ujawnić prawdziwe fakty z jego narodzin. Przecież w jego życiorysie mam zanotowane przeróżne daty, poczynając od bitwy pod Grunwaldem. Ukazując różnorodność interpretacyjną, można byłoby oswoić wszystkich z tym, że niosą one treści zgoła mityczne i swobodne bujanie w obłokach akurat nikomu nie czyni bynajmniej najmniejszych nawet plamek na honorze. Wręczając komukolwiek jeden z wielu jego wizerunków, można by niejako przy okazji opowiedzieć coś na temat naszej dość ubogiej historii. Mam na myśli cesarza Napoleona czy hetmana Stefana Czarnieckiego. Chyba się teraz nie pomylę, kiedy powiem, że wszystkie znane mi interpretacje są same w sobie autentyczne, bo tworzą legendę, a do legendy potrzebne jest tylko ziarenko prawdy, z którego wyrasta cała reszta zależna od fantazji. Jedna dość popularna wersja jest łatwa do skojarzenia i mija się z prawdą. Mianowicie, że Jan Chryzostom Pasek pisał już o elegancie, jest łatwe do sprawdzenia, bo nie ma w jego „Pamiętnikach” po nim żadnego śladu. Natomiast pierwsze napotkane przeze mnie źródło pisane znaleźć można u Oskara Kolberga, który około 150 lat temu zanotował krótko bez komentarza samo powiedzonko.

Taka forma jak zaproponowałem, nikogo nie naraziłaby na wydatki, bowiem bilet na zwiedzanie byłby niepotrzebny, a co więcej, całą dobę oglądanie byłoby dostępne bez ograniczeń i we wszystkie dni tygodnia. Przed laty we Wrocławiu z pozoru niewinny żart z krasnalem rozwinął się znakomicie, bawiąc nie tylko najmłodszych i przy okazji zamienił się w sprawnie działający przemysł pamiątkarski.

Kulminacją promocji winno być święto eleganta z Mosiny wraz z konkursem na eleganta, coś na wzór tych, jakie odbywały się przed laty. Często w moich mini wywiadach przepytywani przywołują wspomnienia jak to kiedyś uśmiali się oglądając popisy na scenie Andrzeja. Może do kogoś dotrze mój pomysł i uda się jeszcze coś innego wymyślić.

Ostatnia zanotowana anegdota w moich brulionie pod kolejnym numerem 311, a zasłyszana w majątku Rogalin mówi o białych, ślubnych rękawiczkach, które miały tylko trzy palce. Jeśli ukazywanie się „kącika eleganta” będzie się odbywało jak dotychczas co miesiąc, wtedy dalszy ciąg tej historii poznacie Państwo w okolicach 2040 roku. Zatem zapraszam.

P.S. Urodziłem się w niedalekim Buku, stąd zawsze jestem dumny z tego, że jestem junkiem z Buku, a ponieważ serce zgubiłem w Mosinie, stąd tak naprawdę czuję się eleganckim junkiem.

Roman Czeski


Materiał Telewizji Polskiej o Elegancie: LINK 

Elegant w Mosinie

Pomnik Eleganta z Mosiny, autorstwa Romana Czeskiego (Skwer Eleganta nad Kanałem Mosińskim)

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Wasze komentarze (12)

  • Mieszkaniec
    poniedziałek, 10 prn., 2022, 14:55:01 |

    Odkąd pamietam, określenie „elegant z Mosiny” miało wydźwięk pejoratywny. W szczególności dla osób z POZA Mosiny. Tak więc nie jestem przekonany o słuszności szerokiego propagowania tego określenia / osoby. To co widzimy choćby w postaci pomnika na skwerze to jest próba odwrócenia znaczenia tego określenia.
    Oczywiście nikt nie musi się zgadzać z moją opinią :P

    • MoniaJ
      poniedziałek, 10 prn., 2022, 20:22:35 |

      To zupełnie nie ma znaczenia. A powiem więcej – próba odwrócenia znaczenia świadczyłaby o naszej mosińskiej odporności na jakieś tam wielkomiejskie pejoratywne wydźwięki i o naszym poczuciu humoru, luzie, dystansie do samych siebie, o umiejętności stworzenia czegoś fajnego i nowego.

      • Mieszkaniec
        poniedziałek, 10 prn., 2022, 22:14:05 |

        Nie jestem przekonany czy nie ma znaczenia. Z jednej strony może to świadczyć o tym o czym piszesz, z drugiej strony może być tylko utrwaleniem stereotypu eleganta z Mosiny. Bo jak to było? Wg mosiniaka – szczyt elegancji, a wg reszty smoking do gumiaków i wkładki ze słomy… Pierwszy był zadowolony ze swojego wyglądu, a reszta miała ubaw.
        Chociaż może przesadzam i masz rację? Czy to w sumie ma dzisiaj jakieś znaczenie. To chyba raczej starsze pokolenie pamięta to określenie, a nowemu można wpoić takie jakie chcemy. Maskotka Mosiny :)

  • Inny mieszkaniec
    poniedziałek, 10 prn., 2022, 18:20:14 |

    Mnie też lekko odrzuca ta forsowana na siłę legenda eleganta. Sztuczne to i niestrawne. Tak samo jak zabytek typu studnia Napoleona. Litości. Kto z odległego zakątka kraju przyjedzie do niczym nie zachwycającej gminy z dłuższa wizytą i będzie dumał nad jakąś wyimaginowaną bajeczką? Nie równajmy do tego krasnali wrocławskich. Tam to jedna z setek atrakcji, pozwalająca przy okazji zwiedzić duże, bogate w zabytki miasto. Miasto które oprócz zabytków ma też całą masę innych atrakcji. Mosina nie ma nic z tego. Nie ma też uroku małego miasteczka jak Kazimierz czy Cieszyn dla przykładu. Mosina to niestety współczesne osiedle mieszkaniowe zakorkowane przez samochody osobowe jej mieszkańców. Nawet nie tiry jak niekotrzy czasem grzmią, że niby nas rozjeżdżają. Dajcie spokój temu elegantowi bo to drętwą i naciągana historia..jak z tą stolica Polski w Mosinie. Dobrego wieczoru. Pozdrawiam

  • Gość
    poniedziałek, 10 prn., 2022, 23:39:41 |

    Ja naprawdę nie wiem, o co chodzi Panu Romanowi, ale zaryzykowałem uszkodzenie wzroku i wszedłem w link z materiałem TVP3. I wnioski mam takie – dziurawiec lubi słońce, najbardziej wartościowe są pączki i kwiaty dziurawca, nalewka z dziurawca jest dobrym antydepresantem (bez dziurawca pewnie działa podobnie), ćwiczenia na jednej nodze z butelką pełną wody są całkowicie bezpieczne dla ludzi starszych. Innych wniosków nie mam – resztę przewijałem, bo się tego oglądać nie dało. Wracając do tematu Eleganta – to zagadnienie, które interesuje jedynie starsze pokolenie i nie ma większego potencjału marketingowego i historycznego, dlatego można śmiało schować do szafy razem ze Studnią Napoleona, rewitalizacją Kokotka i obwodnicą Mosiny. Elegancko pozdrawiam.

    • Jacek
      wtorek, 11 prn., 2022, 8:08:08 |

      Mosina w jednym komentarzu :-)

  • orient
    wtorek, 11 prn., 2022, 9:05:28 |

    Mam wrażenie, że im bliżej referendum tym bardziej burnistrzowe trolle sieją marazm i defetyzm żeby nikomu nie zależało i nie było minimalnej frekwencji.

    • Gość
      wtorek, 11 prn., 2022, 9:38:55 |

      Wynik referendum będzie więcej świadczył o Mosinie niż wszystkie maskotki razem wzięte!

    • Gość
      wtorek, 11 prn., 2022, 9:53:56 |

      Ja nie idę na referendum, bo nie ma żadnej alternatywy.

      • mieszkaniec
        wtorek, 11 prn., 2022, 10:55:25 |

        Tym bardziej nie będzie, jak nie pójdziesz.

  • Gość
    wtorek, 11 prn., 2022, 12:56:49 |

    Materiał przygotowany przez TVP3 jest po prostu prymitywny. Żenada, że na takie coś są przeznaczane pieniądze podatników. Już sama nazwa powala – starszaki. Myślę, że elegant i legendy o nim są na tym samym poziomie jak TVP3 i owe starszaki.

  • Bez nadziei
    środa, 12 prn., 2022, 20:07:14 |

    To jest jakiś surrealizm. Potencjał na promocje miasta ? W jaki sposób ? To jakaś totalna fantastyka. Może w urzędzie ktoś zrobi choć na dzień dobry analizę SWOT gminy to wyjdzie Wam gdzie są potencjały i czym się zająć w I kolejności. DRAMAT

Skomentuj