Pojawiła się petycja dotycząca budowy legalnego bikeparku w Mosinie. Inicjatywa zwraca uwagę na brak miejsca do jazdy wyczynowej na rowerach w naszym regionie. Wśród mieszkańców trwa dyskusja, gdzie taki obiekt mógłby powstać, ograniczenia związane z Wielkopolskim Parkiem Narodowym i ile kosztowałaby jego budowa.
Petycja „Chcemy legalnego bikeparku w Mosinie” została opublikowana w serwisie Petycje Online. Jej autorzy przekonują, że brak oficjalnego miejsca do jazdy sprawia, że rowerzyści korzystają z chodników, leśnych ścieżek, nieużywanych skarp i innych terenów, które nie są przystosowane do tego rodzaju aktywności.
„Bez oficjalnego miejsca problem nie zniknie sam — będzie tylko przenosił się z jednego punktu do drugiego” – argumentują autorzy inicjatywy.
Bikepark miałby służyć zarówno początkującym, jak i bardziej zaawansowanym użytkownikom. Chodzi nie tylko o skocznie i przeszkody do jazdy wyczynowej, lecz także o możliwość ćwiczenia techniki w miejscu przeznaczonym do tego celu.
W uzasadnieniu petycji podkreślono również, że obiekt mógłby dać młodzieży przestrzeń do rozwijania zainteresowań bez konieczności dojeżdżania na treningi poza Mosinę.
Według zestawienia udostępnionego w petycji 19 października inicjatywę popierało 60 osób. Wśród komentarzy pojawiają się krótkie, ale wymowne argumenty. Franciszek z Krosna napisał: „Nie mamy gdzie jeździć”, a jeden z podpisujących z Mosiny uzasadnił poparcie słowami: „Młodzież ma mieć swoje miejsca!”.
Link do petycji: Chcemy legalnego bikeparku w Mosinie.
Pożegowo i tereny WPN. Gdzie miałby powstać obiekt?
W dyskusji na facebookowej grupie mieszkańcy wskazują, że znalezienie odpowiedniego miejsca może być najtrudniejszą częścią całego przedsięwzięcia. Jedną z rozważanych lokalizacji są okolice Pożegowa, gdzie ukształtowanie terenu sprzyjałoby jeździe wyczynowej.
Łukasz, który opisał wcześniejsze próby utworzenia legalnego miejsca do jazdy, zwraca uwagę na ograniczenia związane z położeniem tych terenów. Jak napisał, „jedyna sensowna górka w okolicy to okolice Pożegowa”, a zalesione obszary należą do Wielkopolskiego Parku Narodowego.
Z jego relacji wynika, że podobne pomysły pojawiały się już wcześniej, także przy wsparciu urzędników i zaangażowaniu stowarzyszenia. Problemem miały być jednak zarówno ograniczenia dotyczące zagospodarowania terenu, jak i koszty budowy infrastruktury. Łukasz ocenia, że podejście WPN do takich inicjatyw jest dziś bardziej restrykcyjne niż kilkanaście lat temu.
Inny uczestnik dyskusji, Tomek, proponuje zmianę granic parku. Jego zdaniem tereny od ulicy Pożegowskiej, przez okolice glinianek, w stronę zjazdu do Poznania powinny wrócić pod zarząd gminy. Argumentuje, że są to obszary przekształcone przez dawną działalność wydobywczą, a nie naturalne formy polodowcowe.
Zakazy dla rowerzystów w WPN. Spór trwa od lat
Kontrowersje wokół dostępności tras rowerowych w Wielkopolskim Parku Narodowym nie są nowe. Jak opisywaliśmy m.in. na łamach GMP „Zakazy jazdy. Policja poucza rowerzystów”, spór wywołało pojawienie się znaków zakazujących wjazdu rowerom na odcinku w rejonie Pożegowa i Jeziora Góreckiego. Dyrekcja WPN tłumaczyła wówczas, że odcinek nigdy nie był trasą rowerową, a problemem stały się między innymi nieformalne ścieżki i skocznie tworzone poza wyznaczonymi szlakami oraz zagrożenie dla pieszych.
Dzisiejsza dyskusja o bikeparku pokazuje, że problem wciąż powraca: rowerzyści szukają miejsca do treningów, a park musi godzić ich potrzeby z ochroną przyrody i zasadami korzystania z tras.
Czy wystarczyłby mniejszy obiekt?
W komentarzach pojawia się również pomysł, by nie ograniczać się do poszukiwania dużego terenu z naturalną górką. Rafał wskazuje, że alternatywą mógłby być dirtpark, czyli obiekt z ziemnymi przeszkodami i skoczniami, na przykład w rejonie nowego skateparku.
Taki wariant mógłby być łatwiejszy do rozważenia niż rozbudowany bikepark wykorzystujący leśne zbocza. Nie oznacza to jednak, że byłby prosty lub tani w realizacji. Potrzebne byłyby odpowiednia przestrzeń, projekt, zabezpieczenia i ustalenie zasad korzystania z obiektu.
Adam, który deklaruje, że jeździ w mosińskich lasach od ponad 20 lat i trenuje do zawodów, uważa, że stworzenie legalnych tras jest możliwe. Jako przykład podaje Karkonoski Park Narodowy, gdzie funkcjonują legalne trasy typu singletrack. Jego zdaniem takie rozwiązania mogą przyciągać turystów, a wraz z nimi pieniądze.
Jednocześnie Adam zwraca uwagę na problem nieformalnych tras, które już istnieją w lasach. Jak napisał, „trasy istnieją pewnie z 30 lat i będą istnieć na dziko dalej”.
W dyskusji pojawiają się też głosy sceptyczne. Jeden z komentujących przypomina, że jazda wyczynowa zawsze wiąże się z ryzykiem wypadków, niezależnie od tego, czy trasa jest legalna. Nie można więc zakładać, że sam status obiektu rozwiąże wszystkie problemy związane z bezpieczeństwem.
Z drugiej strony wyznaczone miejsce mogłoby ułatwić kontrolę nad stanem przeszkód, określenie zasad użytkowania i ograniczenie samowolnego przekształcania leśnych skarp. Ostateczny efekt zależałby jednak od projektu, utrzymania infrastruktury i sposobu zarządzania obiektem.
Na razie petycja jest przede wszystkim sygnałem, że część mieszkańców chce podjąć temat.

Gazeta Mosińsko-Puszczykowska Lokalne wiadomości z Mosiny, Puszczykowa i regionu.


Bardzo dobra inicjatywa. Pamiętam jak przy artykule nt. skateparku naskoczyli na mnie przeciwnicy tego pomysłu, że nikt nie będzie z tego korzystał, że rampy na skateparkach nie są przeznaczone do rekreacyjnej jazdy dla dzieciaków, tylko dla profesjonalistów, że to niebezpieczne, że lepiej za te pieniądze zrobić kawałek ulicy. Dzisiaj skatepark jest oblegany przez dzieciaki, w wakacje od rana do wieczora, w roku szkolnym po lekcjach. Nie ma tam wandalizmu, karetka nie przyjeżdża codziennie, a dzieciaki mają zabawę.
Ukształtowanie terenu wokół Mosiny nie pozwala na zrobienie bikeparku jak w górach, a na wykorzystanie terenów WPN moim zdaniem nie ma najmniejszych szans, ale w bezpośredniej okolicy jest kilka fajnych terenów, na których można próbować wytyczyć ciekawe trasy. Jest trochę wzniesień w lasach między Drużyną a drogą do Żabna. Gdyby dobrze pokombinować, to można byłoby tam znaleźć miejsce na fajne single, czy jakieś hopki. W Nadleśnictwie Konstantynowo są też normalni ludzie, otwarci na rozmowę, czy nietypowe inicjatywy.
Do rowerów nic nie mam, żeby nie było, ale jeśli nie ma wytyczonej trasy, to już po tych górkach żabińskich jeździć nie wolno? Jest jakiś zakaz poruszania się rowerem po lesie? Mosina niech lepiej zrobi jakiś tor dla buców na crossach, którzy popylają 100kmh przez las mając w nosie (dokładniej, to w nieco niżej położonym miejscu), czy zrobią z pieszego miazgę, czy tylko celowo sypną piachem w oczy (co widziałem wielokrotnie). Mosińska policja ma wywalone po całości na ten problem, ale do czasu. W każdym miejscu policja robi porządek, gdy jakiś dzieciak zostaje ścięty przez drzewo albo zabija kogoś innego.
Po Żabińskich Górach jeździć wolno, ale czym innym jest jazda po drogach pożarowych przez las, a czym innym po przygotowanych trasach rowerowych. Na hulajnodze, czy deskorolce można jeździć po chodniku, ale żeby młodzież robiła to bardziej profesjonalnie buduje się skateparki.
Niektórym się to nie mieści w głowie, ale jak ktoś ma pasję, to chce trenować technikę jazdy na rowerze na specjalnie przygotowanych trasach, grać w piłkę na boisku z porządną nawierzchnią, czy skakać na hulajnodze na profesjonalnych rampach.
Jeżeli młodzież chce trenować kolarstwo górskie, czy jakikolwiek inny sport, to w miarę możliwości należy takie inicjatywy wspierać.
Dokładnie, by coś zrobić to po pierwsze nie ma co zaczynać od narzekania czego to nie wolno bo WPN, tylko się z tym pogodzić bo WPN ma inne cele i zadania i zacząć szukać tam gdzie są takie możliwości, a w okolicy są…
Budżet obywatelski jest w Mosinie ?
W Mosinie jest budżet parafialny.
Budżet obywatelski został zmieniony w budżet sołectw i osiedli.
Bardzo dobry pomysł, dużo osób korzysta z tras które już istnieją i ich naprawa i udoskonalenie było by odpowienim ruchem
Jasne. Komuś coś się marzy. Człowieku w gminie jest 250 km ulic gruntowych. Może o tym pogadać, co zrobić aby w tym temacie ruszyć z kopyta.
Mamy program budowy dróg z którego nic nie wynika. Uchwała Rady Miejskiej w Mosinie w tej sprawie to pomieszanie z poplątaniem.