Wieści prasowe z XIX-wiecznej Mosiny. Cz. 10: Klęski i plagi

Pożary, powodzie, gradobicia, burze, przymrozki, huragany, epidemie oraz…inwazja szarańczy. Z takimi klęskami i plagami mierzyli się w XIX wieku mieszkańcy Mosiny i okolic. We współczesnej prasie nie odnotowano występujących dzisiaj susz, co wcale nie oznacza, że przed dwoma wiekami nie trapiły one obywateli mosińskiej ziemi. W tym odcinku wybraliśmy tylko niektóre klęski, które opisano na łamach prasy nie tylko zaboru pruskiego, ale także wychodzącej poza nim. Omawiane nieszczęścia nie zawsze były skutkiem nieprzewidywalnych sił przyrody – czasami za tragediami ludzkimi stali ludzie, którzy zgotowali innym taki tragiczny los.

Pochodzące z ówczesnych gazet opisy klęsk żywiołowych z XIX stulecia pozwalają na odtworzenie nie tylko skali zniszczeń, ale także metod jakimi walczono z katastrofami naturalnymi. W walkach tych odznaczali się tacy bohaterscy mieszkańcy Mosiny jak: mieszczanin Roch Stefanowicz oraz radca miejski Karol Ertel. Ich nazwiska padły dwukrotnie w kontekście opisu pożarów z lat 30-tych XIX stulecia. 1 marca 1836 roku podczas gaszenia pożaru w Kunowie (dawny powiat śremski) odznaczyć się mieli: Roch Stefanowicz, Gralow oraz Ertel1. 15 kwietnia 1839 oku doszło do pożaru w Mosinie, który udało się ugasić dzięki „spiesznemu przybyciu” i „czynnej pomocy” następujących śmiałków z okolicy: stacjonującego w Mosinie żandarma Neumanna, radcy miejskiego Karola Ertela, mieszczanina Krystiana Reicha, mieszczanina Rocha Stefanowicza oraz mularczyka Marcina Ratajczaka2. W krótkim komunikacie prasowym nie podano jednak, jaki przebieg miał pożar oraz jakie zabudowania dosięgnął swoją niszczycielską siłą. Wiemy natomiast, że w Mosinie zamieszkiwali w tym okresie bohaterowie i nie będzie przesadą nazwanie ich weteranami walk z ognistym żywiołem. Prawdopodobnie odwaga była genetyczną cechą rodu Stefanowiczów, ponieważ 14 marca 1842 roku kolejny członek rodziny, tym razem imieniem Stefan, odznaczył się „roztropnością i czynnością” podczas gaszenia mosińskiego pożaru. Wśród grona gaśniczych wymienieni zostali ponadto: uczeń leśnictwa Karol Zemliński, komornik Franciszek Flenz, bednarz Walenty Mendelewicz oraz garncarz Marcin Nowacki3.

Nie zawsze pożary wybuchały na skutek nieszczęśliwych wypadków, ale bywały niestety dziełem lokalnych podpalaczy. Tak było 18 marca 1842 roku wieczorem w Mosinie, gdzie spaliło się 5 domów i „pobocznych budynków”. Pożar został wywołany przez 16-letniego Michała Piechockiego oraz 10-letniego Józefa Morkowicza, za co podpalacze mieli zostać „pod sąd oddani”4. 22 stycznia 1887 roku około godziny 19:30 mieszkańcy Mosiny usłyszeli głośny okrzyk: „gore!”. Pożar ogarnął stodoły Cieślewicza, Stefanowicza, Mendelewiczowej, Wesołowskiej, Seeliga i Seilera. Podejrzewano, iż „ogień został prawdopodobnie podłożony”5. W krótkiej relacji prasowej zwraca uwagę jeszcze jeden szczegół: pomoc, jaka nadeszła ze strony pobliskich kolejarzy. Sam naczelnik stacji miał natychmiast nadjechać z sikawką będącą na wyposażeniu kolei i osobiście podjął się akcji gaszenia ognia. Podobnie było w nocy 18 czerwca 1879 roku, gdy również sprawna i szybka pomoc pracowników kolei przyczyniła się do opanowania pożaru na podwórzu kupca Hoppego przy mosińskim rynku6. Miesiąc wcześniej w akcji gaśniczej warsztatu stolarskiego w Mosinie wykorzystano nie tylko sikawki kolejowe, ale i miejskie7. O celowe podpalenie własnego mieszkania oskarżony został K. Kühn z Krosna – opisany w czerwcu 1887 roku pożar spowodować miał szkody oszacowane na 600 marek, natomiast kwota ubezpieczenia wynosiła 1.050 marek. Podejrzanego osadzono w „więzieniu policyjnym w Mosinie”8.

Na podstawie przytoczonych podań można zauważyć, jak w skrajnych warunkach walki z ognistym żywiołem wyzwalały się najróżniejsze ludzkie instynkty: bohaterstwo, poświęcenie, ale także chęć zysku i dokonania dzieła zniszczenia, czasami „dla zabawy”. Przywołany już rok 1879 był wyjątkowo pechowy dla mieszkańców Mosiny i okolic. Oprócz wcześniej omówionych przypadków, 20 czerwca „Kurier Poznański” donosił, iż „w okolicy Mosiny grasują od dość dawnego czasu częste pożary. Przed tygodniem spaliły się gospodarzowi Neumannowi w Starym Dymaczewie dom i stodoła”9. W innej relacji czytamy, iż „w okolicy Mosiny grasowały w ostatnim czasie w kilku miejscach pożary. I tak w pierwsze święto Wielkanocne spaliła się w Pożegowie stodoła; w drugie święto zgorzał dom komorniczy w dominium Koronowie, ogień tak gwałtownie się rozszerzył, że choć wszyscy ludzie byli w mieszkaniu, zdołali coś zaledwie uratować z swego mienia”10. Ze wszystkich opisanych we współczesnej prasie wypadków najbardziej tragiczny pod względem skali zniszczeń był pożar, który wybuchł w nocy z 30 kwietnia na 1 maja 1904 roku. Spłonęła wtedy doszczętnie stolarnia pana Sloderbacha, wszelkie zapasy desek i maszyny. Sam dom poszkodowanego był ubezpieczony na dosyć niską kwotę, natomiast narzędzia pracy stolarza nie były objęte żadnymi gwarancjami odszkodowawczymi. Straty oszacowano na zawrotną sumę 10.000 marek11. Dość wspomnieć, że najwyższe roczne zarobki wysoce wykwalifikowanych pracowników najemnych w tym okresie wynosiły ponad 2.000 marek12.

„Kurier Poznański”, 20.06.1879, R. 8, nr 139
„Kurier Poznański”, 20.06.1879, R. 8, nr 139

Trudno omówić w tak krótkim tekście całą historię pożarów, jakie nawiedziły Mosinę i okolice w wieku XIX nie tylko dlatego, że nie wszystkie zostały opisane przez lokalną prasę. Relacje, którymi dysponujemy, są często dosyć lakoniczne, stąd potrzeba stosownej selekcji omawianego materiału prasowego z interesującej nas epoki. Na koniec tej części przywołamy nietypowe zjawiska, jakim były pożary wiatraków. 6 kwietnia 1877 roku „w Mosinie zgorzał (…) wiatrak Sommera”13. W 1905 roku „w noc sylwestrową o [godzinie] 3[:00] spalił się do szczętu wiatrak, który dzierżawił młynarz Pernaczyński. Ponieważ wiatrak był dla szalonego wichru w biegu zatrzymany, dlatego jest podejrzenie, że został podpalony”14. Do podobnego incydentu doszło w lipcu cztery lata później. Redaktor „Orędownika” zauważył wtedy, iż „w ostatnim czasie ulegają pożarowi zwłaszcza wiatraki w tamtejszej okolicy, jeden po drugim, czego wnioskować można, że zachodzi rozmyślne podpalenie”. W nocy 6 lipca 1909 roku „spalił się znowu wiatrak, dzierżawiony przez młynarza Wysockiego. Wiatrak ten był własnością zawiadowcy gorzelni w Budzyniu p. Kamińskiego”15.

Gaszenie pożaru mosińskiego wiatraka. Rys. Roman Czeski
Gaszenie pożaru mosińskiego wiatraka. Rys. Roman Czeski
„Postęp”, 16.06.1915, R. 26, nr 134
„Postęp”, 16.06.1915, R. 26, nr 134

Na początku wiosny 1888 roku doszło do wielkiej powodzi na skutek gwałtownych roztopów na rzece Warcie. Zachował się obszerny opis walki z żywiołem w Krajkowie, który przytaczamy w sporych fragmentach: „nim jeszcze na dobrem puściła rzeka, kry lodu zatamowały się już w Palmową Niedzielę w stronie między Baranowem a Krajkowem i utworzyły zator, skutkiem, którego wody na lewo i prawo gwałtownie wylewać poczęły i na polach Krajkowa, jako też Świątnik i Rogalina znaczne wyrządziły szkody. Ponieważ przyrost wody z dnia na dzień aż do Wielkiego Piątku się wzmagał, zalała woda nie tylko nadbrzeżne łąki i pola, nie tylko, że powchodziła do sklepów, chlewów i mieszkań, lecz także wzmogła się ponad groble, poprzerywała drogi i otoczyła wsie te kołem tak, że nawet listowi nie mogli się dostać do wsi i wszelka komunikacja ustała”16. Spowodowało to wzmożenie ruchu we wiosce, który trwał „we dni w nocy”: „jedni wyprowadzali bydło, drudzy przenosili sprzęty, inni ratowali z kopców perki, jeżdżąc w podwórkach czółnami”. Dalej opisano następujące zniszczenia mieszkańców Krajkowa: „gospodarzowi Leśniewiczowi rozerwała woda chlew i narożnik domu, nadto spławiła mu trzy stogi słomy. Gospodarz Antczak tylko przy zręczności i odwadze królewskiego urzędnika rzecznego, Nikodema, uratował swój prom. Z królewskich lasów pozabierała woda prawie wszystko drzewo opałowe i wiele budulcu”. W okolicach Mosiny „gdzie odnoga Obry wpada do Warty”, obszar zalany miał wynosić 2,5 mili kwadratowej. W Mosinie 1 maja powołano specjalną komisję ze śremskim landratem (starostą powiatowym) na czele, która miała za zadanie oszacowanie wszystkich szkód powstałych na skutek wielkiej powodzi. „Za pośrednictwem tutejszego burmistrza przesłał prowincjonalny komitet ratunkowy 370 kilogramów rzeczy do rozdzielenia między powodzian mosińskich, urządzona tu przez burmistrza i kupca Silbermanna składka na rzecz powodzian przyniosła 117 m[arek] 45 f[enigów], które przesłano na ręce landrata w Śremie”17. W czerwcu podano komunikat, iż straty po powodzi z wiosny 1888 roku oszacowano na: 1.618 marek w Mosinie, w Krosinku – 1.758, Krajkowie – 1.833, a w Rogalinie – 1.800 marek18.

Woda jest bardzo groźnym żywiołem nie tylko w postaci płynnej, ale także stałej. Przekonali się o tym mieszkańcy Mosiny i okolic po południu i wieczorem 20 maja 1884 roku. Jak podawał „Goniec Wielkopolski”: „srożyła się tutaj gwałtowna burza, połączona z gradem, który wielkie szkody wyrządził przez wybicie mnóstwa szyb i uszkodzenia dachów Niektóre kawały gradu dochodziły nominalnie wielkości pięści, zabijały ptaki i otłukiwały z drzew liście”19. Niektórzy podróżujący koleją zabierali za sobą bryły lodu, które nie do końca stopniały nawet po dotarciu pociągu do Kościana. Autor relacji podsumował gwałtowny kataklizm: „szkody też w okolicy są ogromne, a nie wiadomo, czy wszyscy posiedziciele są zabezpieczonymi, mianowicie właściciele mniejszych posiadłości. Już burza dawno była minęła, a deszcz lał jak z cebra w noc późną”. Burzom towarzyszyły pioruny, które również wyrządzały szkody okolicznym mieszkańcom. W sierpniu 1906 roku „w Mosinie uderzył piorun w pasące się na polu bydło gospodarza Büllowa i zabił dwie sztuki”20. 11 czerwca 1915 roku wieczorem grom z jasnego nieba spowodował pożar stodoły gospodarza Gregora z Krosinka – budynek spłonął „doszczętnie wraz ze znajdującymi się w niej maszynami rolniczymi”21.

Nietypowym zjawiskiem była inwazja szarańczy, jaka dopadła bór i pola należące do dominium Sowiniec w roku 1877. Korespondent „Kuriera Poznańskiego” w krótkich słowach relacjonował „egipską plagę” z mosińskich okolic: „jak wielkie zaległa miejsce, nie widziałem. Do wytępienia ich zaangażował komisarz obwodowy dn[ia] 30 czerwca około 120 ludzi i spotrzebował beczkę petroleum [tj. ropy naftowej – przyp. moje]. Żyto posieczono w kupy, zgrabiono i spalono”22. Oprócz tego „bito rowy”, do których zapędzono szkodliwe owady. Było to zjawisko na tyle nietypowe, że informowała o tym nawet „Amberger Volks-Zeitung für Stadt und Land” – niemiecka gazeta wydawana w Bawarii23. Na tym tle panujące na początku czerwca 1890 roku przymrozki, które zniszczyły sporo ziemniaków na polach24, nie miały w sobie nawet cienia nutki ekstrawagancji.

Walka z plagą szarańczy w Sowińcu w roku 1877. Rys. Roman Czeski
Walka z plagą szarańczy w Sowińcu w roku 1877. Rys. Roman Czeski

Osobnym zjawiskiem, o którym warto jeszcze wspomnieć, były epidemie różnych chorób. Na łamach prasy z XIX wieku nie znajdziemy informacji o rzekomej epidemii z lat 1850-51, która miała wybuchnąć na Pożegowie. W osobnym artykule na łamach „Gazety” informowaliśmy, że miała ona faktycznie miejsce w roku 188025, a przeprowadzana kwerenda zasobów dziewiętnastowiecznej prasy tylko te wnioski potwierdziła. 14 sierpnia 1866 roku „Dziennik Poznański” informował o grasującej od sześciu tygodni w Mosinie „okropnej” epidemii cholery, która „wiele zabierająca ofiar, ustaje już obecnie”26. W walce z choroba zasłużyć się miał miejscowy lekarz, doktor Fink, który „obok rozległej praktyki po wsiach, do wszystkich na cholerę chorujących dniem i nocą uczęszcza a chorych niezamożnych bezpłatnie leczy”. Chwalono także zalecenia wydawane przez lokalną policję zauważając równocześnie, iż „należało w interesie sanitarnym, aby nie dozwalała, iżby trupy pocholerycznych niekiedy dwa dni po domach trzymano bez pogrzebania”. W styczniu 1878 roku na łamach prasy odnotowano zachorowania wśród mosińskich dzieci na szkarlatynę oraz błonicę: „nauczycielowi p. Łożyńskiemu umarło już dwoje dzieci na tę chorobę, szkoła od przeszłego czwartku zamknięta”27. To tylko wybrane przypadki grasujących wtedy chorób, które były na tyle znaczące, że zwróciły uwagę poznańskiej prasy.

Wojciech Czeski

1 „Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego”, 29.04.1836, nr 99.

2 „Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego”, 17.06.1839, nr 138.

3 „Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego”, 18.03.1842, nr 65.

4 „Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego”, 29.03.1842, nr 72.

5 „Kurier Poznański”, 28.01.1887, R.16, nr 22.

6 „Kurier Poznański”, 20.06.1879, R.8, nr 139.

7 „Kurier Poznański”, 13.05.1879, R.8, nr 109.

8 „Wielkopolanin”, 18.06.1887, R.5, nr 137.

9 „Kurier Poznański”, 20.06.1879, R.8, nr 139.

10„Kurier Poznański”, 13.05.1879, R.8, nr 109.

11 „Postęp”, 04.05.1904, R.15, nr 102; „Postęp”, 05.05.1904, R.15, nr 103.

12 C. Łuczak, Dzieje gospodarcze Wielkopolski w okresie zaborów (1815-1918), Poznań 2001, s. 422.

13 „Kurier Poznański”, 06.04.1877, R.6, nr 79.

14 „Orędownik: pismo dla spraw politycznych i społecznych”, 04.01.1905, R.35, nr 3.

15 „Orędownik: pismo dla spraw politycznych i społecznych”, 09.07.1909, R.39, nr 153.

16 „Kurier Poznański”, 13.04.1888, R.17, nr 86.

17 „Orędownik: pismo poświęcone sprawom politycznym i społecznym”, 04.05.1888, R.18, nr 104.

18 „Kurier Poznański”, 08.06.1888, R.17, nr 130.

19 „Goniec Wielkopolski: najtańsze pismo codzienne dla wszystkich stanów”, 22.05.1884, R.8, nr 118.

20 „Orędownik: pismo dla spraw politycznych i społecznych”, 26.08.1906, R.36, nr 194.

21 „Postęp”, 16.06.1915, R.26, nr 134.

22 „Kurier Poznański”, 02.07.1877, R. 6, nr 148.

23 „Amberger Volks-Zeitung für Stadt und Land”, 05.07.1877.

24 „Wielkopolanin”, 10.06.1890, R.8, nr 130.

25 W. Czeski, „Klęska na Mosinę”, czyli o epidemii z roku 1880, „Gazeta Mosińsko-Puszczykowska”, październik 2024.

26 “Dziennik Poznański”, 14.08.1866, R.8, nr 183.

27 „Kurier Poznański”, 16.01.1878, R.7, nr 13.

Autor Wojciech Czeski

Autorem wpisu jest: Wojciech Czeski, dziennikarz Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Sprawdź również

Zmiany na stanowisku zastępcy burmistrza

Na stanowisku zastępcy burmistrza nastąpią zmiany w związku z tworzeniem Centrum Usług Społecznych. Stanowisko koordynacji …

Jeden komentarz

  1. Cytat: „. Omawiane nieszczęścia nie zawsze były skutkiem nieprzewidywalnych sił przyrody – czasami za tragediami ludzkimi stali ludzie, którzy zgotowali innym taki tragiczny los.”
    To wypisz, wymaluj jakby nas aktualnie dotyczyło.
    TRAGEDIĄ MOSINY SĄ JEJ BURMISTRZOWIE.

    2
    2

Dodaj komentarz