Mieszkańcy gminy Mosina pytają o codzienne funkcjonowanie systemu gospodarki śmieciowej. Jak wynika z relacji, problemem bywają opóźnienia w odbiorze odpadów, utrudniony dostęp do PSZOK i rozwiązania, które w praktyce nie dla wszystkich są równie dostępne.
Problemy z odbiorem śmieci
System wciąż budzi zastrzeżenia w codziennym działaniu. Widać to zarówno w najnowszych pytaniach kierowanych do burmistrza, jak i w komentarzach mieszkańców. Jedno z ostatnich zgłoszeń dotyczy Czapur. Jeden z mieszkańców opisał problem z odbiorem śmieci zmieszanych, przysyłając swoje zastrzeżenie do urzędu miejskiego. Jak napisał, „od kilku miesięcy śmieci nie zostały wywiezione we wskazanym w harmonogramie terminie”, a w marcu odpady, które powinny zostać odebrane 19 marca, wciąż stały przed posesjami także 23 marca. Mieszkaniec zaznaczył też, że sprawa była zgłaszana wcześniej, zarówno przez niego, jak i przez sąsiadów.
Burmistrz Dominik Michalak odpowiedział, że sprawa zostanie przekazana do PUK i zweryfikowana. „Przekażemy sprawę do firmy PUK i poprosimy o wyjaśnienie, dlaczego odbiór nie odbył się w terminie” – napisał. Dodał przy tym, że częstą przyczyną utrudnień bywają zastawione przez samochody mieszkańców ulice.
Coraz więcej zasad
BIO Kuchenne i Bio Ogrodowe
Od początku tego roku w gminie Mosina obowiązuje podział bioodpadów na dwie frakcje: kuchenną i ogrodową. Urząd przekonuje, że zmiana ma poprawić odzysk odpadów i ograniczyć koszty systemu. Wiceburmistrz Adam Ejchorst zachęcał mieszkańców: „Dogadajcie się z sąsiadem, jednym drugim, wystawcie Państwo jeden wspólny pojemnik dla Waszych posesji”. Z perspektywy mieszkańców to kolejny obowiązek, który staje się coraz trudniejszy do udźwignięcia, zwłaszcza na małych posesjach.
PSZOK pęka w szwach
Wracają też wątpliwości o działanie PSZOK. Od 1 kwietnia korzystanie z punktu przy ul. Sowinieckiej 6G odbywa się na podstawie elektronicznej identyfikacji nieruchomości. Gmina tłumaczy, że chodzi o „usprawnienie i uporządkowanie” systemu oraz lepszą kontrolę. W wyniku obaw (możliwość wjazdu na PSZOK wymaga teraz dodatkowych działań formalnych) wielu z mieszkańców postanowiło skorzystać z punktu jeszcze przed wprowadzeniem zmian. Doprowadziło to do kilkusetmetrowych korków przed wjazdem na teren. Kolejki aut sięgały do przejazdu kolejowego, a wiele osób po prostu rezygnowało z możliwości utylizacji swoich odpadów i zawracało.
Tekstylia głównie w PSZOK
Problemem pozostaje też kwestia tekstyliów. W pytaniu skierowanym do burmistrza 20 marca 2026 roku mieszkanka gminy, wychowująca niepełnosprawną córkę i niemająca samochodu, zwróciła uwagę, że możliwość oddania zużytych ubrań jest bardzo ograniczona. Zapytała wprost, czy gmina planuje wprowadzenie cyklicznego, łatwo dostępnego odbioru tekstyliów, na przykład w formie mobilnych zbiórek lub odbioru spod posesji.
Gmina wskazała w odpowiedzi, że tekstylia można bezpłatnie oddawać do PSZOK, a latem, podobnie jak w 2025 roku, planowana jest mobilna zbiórka w poszczególnych miejscowościach. Jednocześnie zastrzegła, że „na chwilę obecną gmina nie przewiduje zmiany sposobu organizacji zbiórki tekstyliów”, tłumacząc to deficytem systemu gospodarowania odpadami.
Wyższe stawki i deficyt systemu
I właśnie słowo „deficyt” wraca tu najczęściej. Od stycznia 2026 roku mieszkańcy płacą 42 zł od osoby lub 14 zł za metr sześcienny wody miesięcznie. Burmistrz Dominik Michalak tłumaczył wcześniej, że „wysokość opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi wynika bezpośrednio z kosztów rzeczywiście ponoszonych przez gminę”, a jednocześnie przyznawał, że system nadal się nie bilansuje. Gmina dopłaca do niego około 3 mln zł, ale odbywa się to kosztem innych zadań.
Wzrost kosztów nie jest jedyną zmianą, z którą muszą mierzyć się mieszkańcy. Ostatnio pojawiły się nowe limity, a za część nadmiarowych odpadów trzeba dodatkowo zapłacić. Dotyczy to między innymi odpadów budowlanych i rozbiórkowych, gruzu poremontowego czy opon ponad ustalony limit (4 sztuki na trzy lata).
Problem narasta od lat
Warto przypomnieć, że problemy z bilansowaniem systemu nie pojawiły się dopiero dzisiaj. Jak informowaliśmy na łamach GMP w 2024 roku, już wtedy gmina zmagała się z narastającym deficytem, który sięgnął około 1,6 mln zł i wymusił podwyżkę opłat do 39 zł od osoby. Urząd tłumaczył, że kluczowym czynnikiem był gwałtowny wzrost ilości odpadów – w 2024 roku było ich o około 25% więcej niż rok wcześniej, szczególnie w przypadku bioodpadów, odpadów zmieszanych i wielkogabarytowych. Wiceburmistrz Adam Ejchorst wskazywał wówczas, że „środki wpływające od mieszkańców (…) nie równoważą wydatków”, a dodatkowym problemem są nieprawidłowości w deklaracjach dotyczących liczby mieszkańców, co zaniża wpływy do systemu. Już wtedy zapowiadano wprowadzenie nowych mechanizmów kontroli, w tym powiązania opłat ze zużyciem wody. Z dzisiejszej perspektywy widać, że wiele z tych zapowiedzi zostało wdrożonych, ale nie rozwiązało to podstawowego problemu – rosnących kosztów i trudności w zbilansowaniu systemu.
Trudno nie zauważyć, że dzieje się to równolegle ze wzrostem liczby mieszkańców i nowej zabudowy jednorodzinnej, a więc także liczby osób płacących za odpady.
W efekcie mieszkańcy codziennie słyszą o deficycie systemu, nowych zasadach, większej kontroli, wyższych opłatach i potrzebie lepszej segregacji. Z ich punktu widzenia pytanie jest jednak prostsze: czy za coraz droższy system otrzymują usługę, która jest sprawna, przewidywalna i dostępna także dla osób starszych, niezmotoryzowanych albo mieszkających dalej od Mosiny?
Istnieje też obawa, że dalsze uszczelnianie systemu, ograniczenia w PSZOK-u i rosnące ceny nie rozwiążą problemu, lecz spowodują wyrzucaniem odpadów do lasów.
Należy też zaznaczyć, że nie brakuje głosów przeciwnych, według których większa kontrola jest potrzebna, bo uczciwie płacący mieszkańcy nie powinni ponosić kosztów za tych, którzy obchodzą zasady.
Podsumowanie
Problem gospodarki odpadami nie dotyczy wyłącznie wysokości opłat za śmieci, lecz także zaufania do całego systemu, jego przejrzystości, skuteczności i elementarnego poczucia, że nowe reguły rzeczywiście poprawiają sytuację, a nie tylko ją komplikują.
Władze zapowiadają monitorowanie problemów i stopniowe usprawnienia, ale zgłoszenia mieszkańców pokazują, że codzienność systemu gospodarki odpadami nadal pozostaje jednym z bardziej drażliwych tematów w gminie.

Gazeta Mosińsko-Puszczykowska


Nie ma co się dziwić, że się nie wyrabiają..
Wozili śmieci do Lubonia na Stację przeładunkowa, po drodze tankowali w Komornikach i wracali na rejon. Teraz zawożą śmieci do Mateuszewa (droga raz dłuższa niż Luboń), tam muszą swoje odczekać by ich wpuszczono i muszą się wrócić do Komornik by zatankować…
Chłopaków żal..
Marysiu, Komorniki nie leżą po drodze do Lubonia, a chłopaki za jednym zamachem jadąc do Mateuszewa odstawiają śmieci i na miejscu tankują śmieciarki.
Kierownik zukupukuduku tak zarządził a pracownik woli jechać niźli pracować :)
Kto był orędownikiem baseniarstwa mosińskiego oraz wyprowadzenia Gminy Mosina z SELEKT-u? Czy gminy okoliczne korzystające z SELEKT-u też mają takie problemy z odpadami jakie są u nas? Taniej jest z SELEKT-em czy bez niego??
Jeśli chodzi o wyjście z SELEKTU to, jak mawiał Zagłoba w Potopie „Jam to, nie chwaląc się, sprawił!”
Ale i ówcześni (bez)radni mają swoje zasługi! A jakże!
Niektórzy z nich nadal dzielą i rządzą w naszej gminie. Warto o tym pamiętać.
Otóż to!
Jaka tu logika
Śmieci z naszego rejonu były założone do Lubonia na stacje przeładunkową, jechali zatankować się do Komornik bo tam mają podpisane umowy na CNG i wracali na rejon.
Teraz zawożą śmieci do Mateuszewa, tam muszą odstać swoje w kolejce a dalej tankują się w Komornikach. Nie muszę pisać że Mateuszewo jest dwa razy dalej niż Luboń.
Żal tylko chłopaków ze śmieciarek
Rozwiązać te dojne krowy ZUK PUK,przetarg firmy zewnętrznej. A tego durnego kasjera na zbity pysk!
Sam na niego głosowałem-niestety.
Ja sobie wypraszam.
Nie byłem żadnym kasjerem tylko zawodowo zajmowałem sie obrotem wartościami dewizowymi.
Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie sprawdzi w Wikipedii.
Zdecydowanie taniej by było rozwiązać ten moloch zwany PUK, ludzi wywalić i zlecić wszystko firmie zewnętrznej. Na pewno gorzej finansowo gmina by nie wyszła niż utrzymywanie tych partaczy
Lepiej było by zagospodarowywać odpady we własnym zakresie jak to cywilizowane samorządy robią np przy pomocy zuk/puk.
Nie mówiąc już o możliwości zarabiania a nie tylko wydawania coraz większych pieniędzy.
Było tam kilku którzy mieli wiedzę i wyniki. Ale zwolnili ich i mamy co Solidarni związkowi chcieli. Miast pozwolić im zarabiać bo jacy by nie byli to kasę dla spółki zarabiali i sporo w krótkim czasie ogarnęli wcześniej ciemnoty siedziały i ani sprzętu ani pieniędzy nie było….i zamiast dać im pracować a wynik że Spółki wypłacić w formie dywidendy to wolał jeden z drugim nepotyzm i brak wyników….
Zdecydowanie taniej by było rozwiązać ten moloch zwany PUK, ludzi wywalić i zlecić wszystko firmie zewnętrznej. Na pewno gorzej finansowo gmina by nie wyszła niż utrzymywanie tych partaczy.
Wiele zapytań już zostało przeze mnie zadanych — średnio około 10 tygodniowo, więc tempo całkiem solidne.
Cóż zrobić, skoro tematy same „wyskakują z szafy”.
Jedno z nich dotyczyło dyrektora zarządu ZUK i PUK. I tu zaczyna się mała zagadka…
Na razie odpowiedzi jeszcze brak, bo pytanie zostało rzucone na wczorajszej sesji, więc sprawa jest świeża.
A może ktoś z Państwa już wie, kto obecnie piastuje to stanowisko?
@Fateusz Mabisiak najlepiej zadzwoń do koordynatora nadzoru właścicielskiego w urzędzie. Tam dostaniesz komplet informacji.
Hubi czy to prawda, że to że Twoje nazwisko, swoją drogą absolutnie wyjątkowe, nosi też pewna Paulina, tak sie składa aktualna Przewodnicząca Rady Nadzorczej Mosińskiego TBS to przypadek?
Ha ha ha….. kogo?
Fateusz Ty lepiej uważaj i lepiej zjedz snickersa, bo Twoje dni w klubie OdNoga chyba są policzone…
Moje pewnie zresztą też, podobno ciocia się na nas zasadziła i nas dojedzie, rowerem…
@Gukaszu – kto pyta, nie błądzi, a pytań i wątpliwości to tu mamy więcej niż segregowanych frakcji w PSZOK-u
No bo umówmy się… nie tak to miało wyglądać. Ty to wiesz, ja to wiem, tylko rzeczywistość jak zwykle napisała własny scenariusz, trochę jak w kabarecie, tylko śmiać się trudniej…
Uważaj tylko, żeby to się nie skończyło klasycznym „wielkim otwarciem szafy”, gdzie zamiast kurtek wypadają… różne historie z przeszłości i to z takim hukiem, że pół gminy usłyszy.
Daj znać, jak to wygląda z Twojej perspektywy, bo póki co to wygląda jak odcinek serialu „Co autor miał na myśli”.
Próbowałeś może pytać w urzędzie albo w mobilnym punkcie urzędu? Podobno stacjonuje gdzieś przy ulicy Farbiarskiej — może warto tam uderzyć i zapytać.
Jako pracownik Zuk sam nie wiem kto to jest. Jakiś Marcin, ale nikt go nie przedstawił. Pewnego dnia przyszedł i ogłosił sie Dyrektorem, bez konkursu bez żadnej rekrutacji. Czym sie zajmuje? Nikt nie wie, poza tym że jest najważniejszy. Prezesowa nie ma czasu dla nikogo, kierownicy odbijają sie od drzwi a rozmawiać mają z dyrektorem. Ani Prezesowa, ani on nie przepracowali jeszcze żadnego pełnego dnia. Wpadają na kilka godzin lub wcale, a kasa co miesiąc leci. Co wtedy robią, przyjmują swoich gości i jedzą obiadki. Firma rządzi się sama bo nie ma nikogo decyzyjnego na pokładzie. Burdel jak już dawno nie było.
Ludzie albo są zwalniani, albo sami zaczynają odchodzić….
Kolejny Prezes, nowy Dyrekto i znowu reorganizacja która polega na czym? Znów na wyciąganiu kasy przez zarząd, który nawet porozmawiać z pracownikami nie umie. Prezes, który chowa sie przed ludźmi i zasłania jakimś gościem to kpina.
Czy na prawdę nie można znaleźć nikogo z wiedzą na to stanowisko? Zawsze muszą to być znajomi, którzy liczą na kasę i będą mogli sobie w CV wpisać Prezes lub dyrektor?
A może w końcu trzeba przestać zatrudniać znajomych. Teraz Prezesowa żona kolegi przewodniczącego Rady Nadzorczej, Dyrektor pewnie kolejny ich znajomy…
Burmistrz jak widać słabo ten swój nadzór prowadzi, albo ręką rękę kryje. Każdy ma swoje za uszami…
A spółki zaczynają z kasą kuleć. Bo zamiast myśleć o firmie, zarząd liczy ile ma w kieszeni.
Wow, jedli chociaż w połowie tak wygląda firma od wewnątrz to szykuje się piękna katastrofa…
Nie jakiś Marcin, tylko Pan Marcin „kolego” jeśli już.
Lubię grać na gitarze i mam w znajomych na fejsie Panią Prezes.
Jeszcze Wam mało Moszinioki?
A co wam Ci starzy prezesi przeszkadzali ? Kierowniki przeszkadzali ? Kurczę siedzieli za długo, byli na miejscu, można było wejść pogadać? Zawsze konkretna odpowiedź i rozwiązanie choć nie zawsze po waszej myśli? Czas sprywatyzować te Spółki i pokazać Wam co to znaczy ciężka, uczciwa praca…macie prezesa i dyrektora jakiego chcieliście. Nie ma go nie interesuje się, kierownicy też tacy jak trzeba… ludzie czego Wy tak naprawdę chcecie ? Wytłumaczcie mi to bo chyba za młoda jestem i brak doświadczenia wychodzi?
Jakie miejscówki w okolicznych lasach polecacie do wyrzucania różnych odpadów?
Ja polecam Krajkowo. Stosunkowo mały ruch, a las duży. Starczy miejsca dla każdego.
(To był żart)
Za parę lat to okolicznych lasów już nie będzie – będą tylko zagajniki. Temp wycinki drzew w ostatnich 10 latach nabrało bardzo dynamicznego tempa.
@Andrzej – musimy wspólnie podziękować za to Lasom Państwowych. Tłuste koty na państwowych posadkach zrobiły sobie folwark z lasów.
Taka prawda Zuk i puk marnują pieniądze na niepotrzebnych ludzi, tylko dyrektorzy prezes i kierowniki. A na zwykłych pracowników szkoda. Podstawa poniżej najniższej krajowej. Jadą w większości na osobach starszych i emerytach. Niedługo się to skończy i te kombinacje też.
Skończy się jak emeryci pójdą na emeryturę, albo pochorują się na amen. Młodzi ambitni nie przyjadą. Kto by chciał pracować w chorym ukladzie. To nie urząd, gdzie można bimbać całe lata na zwolnieniach.
Mogę udzielić kilka rad biznesowy pani Prezesowej. Mam doświadczenie sięgające szalonych lat 90. Co to były za czasy!
Z niewolnikiem umawiasz się na najniższą krajową. Rzecz jasna, że nie dajesz mu jej na konto. No konto trafia połowa najniższej krajowej, bo umowa jest na pół etatu. Coś tam mu dajesz do łapy pod stołem tak, żeby podatku nie było i wszyscy są zadowoleni.
Warto trzymać z lokalnymi radnymi, kupić kilka gadżetów do świetlicy wiejskiej i już masz sympatię wesołej ferajny wzajemnej adoracji. Obowiązkowo musisz pojawiać się w kościele. To budzi szacunek i daje nietykalność.
Negocjacje są bardzo ważne w biznesie. Ale powiązania jeszcze ważniejsze. Ale te słyszałem Prezesowo, że masz już opanowane hi hi hi
Życzę powodzenia na nowym stanowisku. Moszina to dobry rynek. Można wydoić na nim niejednego.
Kłaniam się nisko pięknej Pani!
Koniecznie trzeba wstąpić do bractwa szafarzy w świątyni albo przynajmniej zdobyć uprawnienia czytacza świętej księgi wtedy customowy dyplom Collegium Humanum już nie jest wymagany.
Serce mnie boli jak widzę te komentarze.
Chciałam odpisać ze służbowego konta, ale chyba jakaś cenzura chyba tu wchodzi…
Nie przedłużając, jak tylko wrócę z weekendu z samego rana w środę po południu to odniosę sie do tych wszystkich plotek niby z wewnątrz firmy…
Żono moja, serce moje… nie ma takich jak my dwoje…
Ja tylko przypomnę to, co dla pewności dziś jeszcze potwierdziłam (przy okazji zakupu zapasu cebuli) w mobilnym punkcie obsługi inwestora… tzn. interesanta Gminy przy ul. Farbiarskiej.
W tej gminie nikomu nie przybędzie w kieszeni sto baniek, nawet takich po mleku, bez mojej wiedzy i ZGODY.
Mała poprawka: bez NASZEJ zgody Miesiu…
Piszę tak późno, bo dopiero wróciłem na swoim mechanicznym rumaku z Toru Poznań z rozpoczęcia sezonu…
@Mieczysławo, a czy coś więcej wiadomo w temacie rozbudowy albo budowy nowego PSZOK-u?
Pytam, bo @Cebulowy_Rycerz coś tam przebąkuje, że „wie”, ale jak dopytać o szczegóły, to nagle cisza jak po wyłączeniu mikrofonu na sesji.
No i najważniejsze — jak to będzie z tym dofinansowaniem?
Żeby się nie okazało, że powtórzymy scenariusz rodem z programu „Rozświetlamy Polskę”, gdzie miało być wielkie modernizowanie oświetlenia ulicznego, a kończy się na wymianie lamp… ale w budynkach gdzieś „tam”.
A na koniec klasyk: radni głosują ZA obligacjami albo kredytem, bo gmina „czuje się trochę oszukana”, tylko mieszkańcy jakoś tak zawsze czują się najbardziej.
Daj znać, czy coś jest na rzeczy, czy to znowu lokalna wersja „gry w głuchy telefon”.
Z tego co słyszałem, to nowa prezesowa od początku z niczym sobie nie radzi, boi się ludzi, nie spotyka się z nimi, w ogóle rzadko bywa w pracy, niby pracuje zdalnie, dlatego pewnie wsadzili jej tam jakiegoś dyrektora, zamiast zastępcy prezesa, żeby niby utrzymywać, że nie generują kosztów, a ten dyrektor pewnie tyle zarabia co prezes, bo de facto zajmuje się tym, czym ona powinna się zajmować. Firma się zwija, bo nie bierze udziału w przytargach, gmina zleca coraz mniej, oni nie rozszerzają dzialnosci, wrecz przeciwnie, robią coraz mniej, a z tego przychodow nie ma, a koszty bieżące trzeba ponosić. Po co byla ta zmiana? Ktoś był niewygodny, bo walczył o dobro spółki i jej pracowników? Jak tak dalej pójdzie to za chwilę ci wszyscy ludzie skończą na bezrobociu.
Skończą tam gdzie chcieli skończyć. Wykurzyli tych którym faktycznie zależało by ta Spółka była wizytówką Gminy. Zostali Solidarsi machery które tylko opiekunecKi po tyłkach klepią
A to prawda, ze od stycznia PSZOK formalnie prowadzi Gmina, a nie spółka? Pewnie stad ten dodatkowy bałagan i rosnące koszty.
@Marku, widzę, że masz lepsze rozeznanie w temacie ZUK/PUK — pewnie wiesz, co w trawie piszczy
Powiedz proszę, czy coś więcej wiadomo o tych płytach drogowych, które ostatnio „opuszczają” Mosinę?
Czy to są te same płyty, które kiedyś leżały na ul. Leśmiana?
Bo moja serdeczna koleżanka Jola (zawsze dobrze poinformowana) twierdzi, że widziała transporty niskopodwoziowe z płytami zmierzające w kierunku Poznania.
Czy możesz potwierdzić, czy to tylko lokalna legenda, czy faktycznie coś jest na rzeczy?
Pozdrawiam!
A płyty nie były czasem na Lema? To pewnie własność gminy, więc niech z tym robią co chcą, a najlepiej przeznacza na utwardzenie kilku miejsc w gminie, w których nie stać ich na normalną drogę czy chodnik.