Elżbieta Bylczyńska | środa, 24 Gru, 2014 |

Kto chciałby wyciąć zieleń i zabetonować miasto Puszczykowo?

Jak to jest być burmistrzem, który ma większość w Radzie Miejskiej i może liczyć na swoich radnych? Mam na myśli minioną kadencję. Można powiedzieć, że były to komfortowe warunki do rządzenia?

Z Burmistrzem Puszczykowa, Andrzejem Balcerkiem rozmawia Elżbieta Bylczyńska

Mam olbrzymią satysfakcję i cieszy mnie, że to radni z mojego komitetu weszli w 2010 r. tak liczną grupą do Rady. To dowód zaufania mieszkańców, które jak widać po tegorocznych wynikach wyborów wciąż jest na bardzo wysokim poziomie. Nie traktuję jednak sprawowania funkcji burmistrza jako rządzenia. Moim zdaniem bardziej adekwatne jest stwierdzenie, że to praca na rzecz miasta. Chciałbym również wyraźnie podkreślić, że nie jest tak, że radni każdy pomysł wychodzący z Urzędu akceptują bez jego szczegółowej analizy. Jednak nie ukrywam, że dyskusja z radnymi z własnego komitetu jest z reguły bardziej konstruktywna.

Czuje się Pan zmęczony czteroletnim zarządzaniem, czy może było tak jak Pan oczekiwał?

Nie, nie czuję się zmęczony. Poza tym nie zapominajmy, że w zarządzaniu miastem mogę liczyć na pomoc mojego zastępcy, skarbnika, sekretarza i pozostałych urzędników. Zostając burmistrzem podszedłem do pracy, jako do realizacji konkretnych zamierzeń.

Mieszkańcy to dostrzegli, docenili efekty i również w tych wyborach dali nam kolejny raz dowód zaufania.

 

Wygrał Pan w pierwszej turze, było zaskoczenie?

Tak, ale miłe. Taki wybór mieszkańców bardzo cieszy i daje jeszcze więcej sił do dalszej pracy. Korzystając z okazji chciałbym podziękować wszystkim puszczykowianom, którzy uczestniczyli w tym święcie demokracji biorąc udział w wyborach. Szczególnie gorące słowa wdzięczności kieruję do tych, którzy oddali swoje głosy na mnie, obdarzając mnie swoim zaufaniem. Moim zdaniem taki wynik wyborów świadczy o tym, że to, w jaki sposób sprawowałem urząd burmistrza w latach 2010-2014 popierają mieszkańcy naszego miasta. Ze swej strony pragnę zapewnić, że dołożę wszystkich starań, aby nie zawieść zaufania wyborców, którym mnie obdarzyli.

Gratuluję oczywiście także wszystkim Radnym Rady Miasta. Przed nami wiele pracy.

Andrzej Balcerek

Andrzej Balcerek

Teraz zapytam o to, co często dochodziło do gazety w formie protestów ze strony mieszkańców. Najwięcej dostałam sygnałów mówiących o obawie przed zabudową wielkopowierzchniową (marketów) i dalszych losach mieszkańców hotelu przy szpitalu w Puszczykowie. Jeśli chodzi o pierwszy problem, dlaczego do tej pory nie został uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego dla miasta, co mogłoby je uchronić przed budową marketów?

Uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego dla całego miasta to gigantyczne zadanie. Jeśli się nie mylę, to żadne miasto w okolicy nie ma MPZP dla całego swojego terenu. Plany w Puszczykowie uchwalamy sukcesywnie. To właśnie dzięki szybkiemu przyjęciu MPZP dla terenu w rejonie ulicy Magazynowej umieszczono w nim zapisy ograniczające budowę wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Uchwalonego planu nie mają natomiast tereny w rejonach ulic: Moniuszki, Solskiego i Dworcowej, na których inwestorzy też chcą wybudować obiekty handlowe. Niedawno SKO odrzuciło naszą odmowną decyzję, w sprawie wydania warunków zabudowy na obiekt handlowy z ogólnodostępnymi parkingami w rejonie ulicy Moniuszki. Przypomnę, że inwestor wystąpił o warunki zabudowy, a Miasto odmówiło deweloperowi ich wydania, co oznacza brak zgody na tą inwestycję. Jednak SKO uchyliło moją decyzję. Przypomnę, że odmowa wydania warunków zabudowy przez burmistrza oznacza, że miasto nie godzi się na budowę, o którą wnioskuje inwestor. Developer nie zgodził się z taką decyzją i skierował sprawę do SKO, które właśnie odrzuciło naszą odmowną decyzję w tej sprawie. Dla mnie decyzja SKO jest kontrowersyjna. Niestety Urząd Miasta w dalszym postępowaniu nie może być już stroną, mogą nią być tylko właściciele działek sąsiadujących z nieruchomością, na której inwestor planuje wybudować obiekt handlowy. To właśnie tym mieszkańcom chcemy pomóc. Spotkałem się już z pierwszymi osobami, które mogą wnieść skargę na decyzję SKO. Jak już wcześniej deklarowałem Urząd będzie służył pomocą prawną dotyczącą dalszych kroków, które mogą podejmować uprawnione strony. Jednak na to czy taka skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zostanie przygotowana, ani na wynik postępowania miasto nie ma już wpływu.

 

Czy jest szansa na wygraną? Czy mieszkańcy mogą wygrać?

Nie wiem jak sąd rozpatrzyłby taką skargę. Uważam jednak, że są podstawy do jej wniesienia.

 

Czy uchwalenie planu dla tego rejonu nie byłoby wyjściem z trudnej sytuacji?

Oczywiście, że uchwalenie MPZP jest najlepszym rozwiązaniem, bo taki plan gwarantuje ład przestrzenny na danym terenie i co istotne, mieszkańcy przed jego uchwaleniem mają prawo wnoszenia uwag. Dla przykładu prace nad MPZP dla w/w terenów rozpoczęliśmy w poprzedniej kadencji. Podczas procedowania zostało wniesionych bardzo dużo uwag ze strony mieszkańców i radnych. W efekcie prace nie zostały jeszcze zakończone. Jestem przekonany, że nowa Rada będzie kontynuowała te prace.

 

Jak to się może skończyć?

Jeżeli sądy rozstrzygną sprawę na korzyść inwestorów to miasto będzie musiało wydać warunki zabudowy. Jeśli przyznają rację nam, inwestor warunków nie otrzyma. Niewykluczone jednak, że wystąpi wówczas do sądu o odszkodowanie. Te warianty oczywiście dotyczą sytuacji, kiedy dla danego terenu nie ma uchwalonego MPZPZ. Jeśli taki plan jest uchwalony inwestor musi się po prostu stosować do jego szczegółowych zapisów.

 

Budżet miasta na 2015 rok wynosi ok. 30 mln zł, nie jest to dużo. Jakie cele postawił Pan sobie na tą kadencję?

Budżety naszego miasta od kilku lat są na podobnym poziomie. W kwestii celów najważniejszym jest niewątpliwie budowa hali widowiskowo – sportowej. Początkowo mieliśmy przeciwników, ale teraz myślę, że wszyscy na halę czekają. Sala gimnastyczna przy tzw. starej szkole jest w bardzo złym stanie technicznym. Postanowiliśmy ją wyburzyć i zbudować w tym miejscu nową. Szacujemy, że inwestycja może kosztować 7-10 mln zł.

 

Za co Miasto ją wybuduje?

Głównie ze środków budżetu miasta. W tym roku zarezerwowaliśmy 200 tys. zł na dokumentację techniczną. Budowa rozpocznie się najwcześniej w 2016 r. Mamy zapewnienie, że otrzymamy półtora miliona zł z Urzędu Marszałkowskiego, będziemy też próbować znaleźć środki na tę inwestycję również w innych instytucjach. Priorytet to zapewnienie sali gimnastycznej dla uczniów szkół. Po południu sala ta będzie służyć też mieszkańcom. Ma być też tak zaprojektowana, aby spełniać wymogi sali widowiskowej.

 

Pomówmy o problemach mieszkańców hotelu, czy można im będzie pomóc? Większość osób nie ma pieniędzy na zaproponowany wykup tych mieszkań, tym bardziej, że hotel wymaga wielkich nakładów, czyli remontu.

Z uwagi na to, że właścicielem hotelu nie jest Miasto Puszczykowo nie mamy żadnego wpływu na decyzje właściciela co do dalszego sposobu zagospodarowania obiektu. Nie znaczy to jednak, że uchylamy się od rozmów ze Starostą na ten temat.

 

Co stanie się z nimi później?

Na to pytanie może odpowiedzieć tylko właściciel obiektu.

 

Czy istnieje jakaś koncepcja, co do tego budynku w przyszłości? Co w nim będzie, jeśli mieszkańcy nie zdecydują się na wykup mieszkań?

O to proszę zapytać przedstawicieli spółki, która zarządza hotelem.

 

Czy powstanie sala operacyjna, na którą to (przypomnijmy) Starostwo chciało pozyskać środki poprzez sprzedaż terenów przyszpitalnych dość szybko przekształconych w działki budowlane, co także spotkało się z protestem puszczykowian i mieszkańców hotelu? Czy na ten cel zostały już jakieś działki sprzedane?

Miejscowy plan zagospodarowania dla tego terenu nie został jeszcze uchwalony. Trwają prace nad tym dokumentem. Jak się zakończą obecnie nie mogę jednak odpowiedzieć. O ile wiem, Starosta nie sprzedał jeszcze żadnych działek w okolicach szpitala.

 

Na koniec pytanie o Puszczykowo, czyli miasto – ogród. Czy mógłby Pan przyrzec mieszkańcom, że nie przyczyni się do zburzenia tej koncepcji, że Puszczykowo pozostanie takie, jakie jest?

Puszczykowo było i będzie wyjątkowe, jeśli chodzi o swoje położenie i wygląd. Kto chciałby wycinać zieleń i betonować miasto? Byłoby to nienormalne. Tutaj mieszka się rewelacyjnie. Tak jak w poprzedniej kadencji nie uczyniłem niczego, co można by uznać za niszczenie walorów Puszczykowa, tak zapewniam, że w przyszłości takich działań również nie będę podejmował, a wręcz przeciwnie będę dążył do tego, aby Puszczykowo było zadbane i przyjazne mieszkańcom.

 

Przyszłością dla Puszczykowa może też być turystyka, pociąga ona za sobą rozwój wielu dziedzin gospodarki. Macie też Zakole Warty.

W budżecie na 2015 r. zabezpieczyliśmy środki na wykonanie koncepcji zagospodarowania brzegu Warty. Chcielibyśmy całe nabrzeże Warty zagospodarować, ale prawo wodne niestety w dużym stopniu ogranicza nasze możliwości. Na Zakolu wielkich inwestycji też nie można poczynić, bo jest to teren zalewowy.

 

Nie myśli Pan o sprzedaży Zakola?
Nawet przez myśl mi to nie przeszło.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.7/10 (Głosujących: 42)
Kto chciałby wyciąć zieleń i zabetonować miasto Puszczykowo?, 9.7 out of 10 based on 42 ratings

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej (lata 2007-2016)

Skomentuj